#Premium MBA (9)

Cel: Poznaj siebie.

Kompetencja: Rozwijaj się

No proszę! Tak wczoraj było miło, kino, rodzina i rozmowy, że sądziłam, że to niedziela i nie opublikowałam kolejnego odcinka. Przepraszam i nadrabiam:) Dzisiejsze spotkanie poświęcone jest kwestii, zdawałoby się, oczywistej. Rozwój osobisty to hasło obecnie popularne, witane z pewną obawą, a bywa, że i z niechęcią w świecie twardego biznesu i odmieniane przez wszystkie przypadki poza nim. Czasem nadmiernie.

Nie mam czasu na rozwój!

Nie mam czasu na rozwój!

Rozwój osobisty to nieustanne działania pozwalające lepiej wykorzystywać własny potencjał oraz podnosić jakość i frajdę z życia. Nie zamierzam powielać tu treści dostępnych gdzie indziej, bo ci, którzy realizują „Premium MBA© z zarządzania sobą” tę podstawową i oczywistą wiedzę już posiadają. Ba, po ośmiu spotkaniach posiadają mocno zaawansowaną wiedzę praktyczną z zakresu rozwoju osobistego.

Co, po co i ile?

W ostatnim bilansie życia było i tak nadto pytań, na które szukałeś odpowiedzi, więc dziś oferuję tylko dwa, ale za to złożone:

  1. W jaki sposób mierzysz swój rozwój w kontekście rozwoju ciała, umysłowości, duchowości, emocjonalności i jakości relacji z sobą samym i z innymi?
  2. Jak ustalasz priorytety dotyczące własnego rozwoju?

Ciebie już nie trzeba przekonywać, że warto się rozwijać. Ty już możesz badać efektywność i rentowność czyli ROI (Return on Investment) zwrot z inwestycji rozwojowych. Twoim kłopotem może być nie zmierzenie się z przekonaniem, że nie masz czasu na rozwój, ale dokonanie wyboru, w co dobrze zainwestować wybierając z mnogości potrzeb własnych i dostępnych ofert. Wybieraj mądrze i nie rozpraszaj się. Wszak „nadgorliwość bywa gorsza od faszyzmu”:)

Droga do mistrzostwa wymaga skupienia na jednym w danym momencie, a nie rozproszenia na wielu zagadnieniach.

Udostępnij:
Share on Facebook52Share on LinkedIn48Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Marek Hyla

    Można przejść całe zyliony szkoleń i nie rozwijać się. Można też wcale w nich nie uczestniczyć i być w wartościowym procesie ciągłego doskonalenia się. Byłem przez całe lata w takim procesie i… coś straciłem. Chyba wiem co, i chyba wiem jak to naprawić… Dzięki Asiu za zastymulowanie chwili mojej refleksji na ten temat…
    A tak poza tym, to mój rozwój zszedł na trochę niższe poziomy Maslowa… 🙂 Oprócz koszykówki zacząłem biegać, chodzić na siłownię i zamiast duszy i umysłu poszło mi w mięśnie… Jestem z tego również wielece zadowolony i dumny… 😀

    • Marek, ja pójdę w Twoje ślady:) Moja dusza jest ostatnio bardzo dopieszczona, za to ciało aż woła o taniec, ruch i wybieganie:)

    • Marek gdzie grasz w koszykówkę? Aktualnie szukam stada oldbojów pogrywających od czasu do czasu.

      • Marek Hyla

        Mamy taką ekipę na ulicy Kajakowej. Gramy w poniedziałki wieczorem. Sala jest mała, ale i grono niewielkie. Można więc trochę pobrykac nie nadwyrężając za bardzo stawów i mięści na pełnowymiarowej hali… Jak jesteś chętny to mogę zapytać organizatora czy jest jeszcze przestrzeń na jednego grajka…

      • Jestem z Was obu (Ciebie i Marka) dumna, bo pytanie o kosza jest jednym z najlepszych wskaźników, że powoli budujemy społeczność czyli grono nieprzypadkowych ludzi:) Dziękuję Wam obu:) Cmok:)

    • Marek, prawda, znałam rzesze ludzi, którzy uważali, że stracili kawał cennego życia na tzw. szkoleniach firmowych.

  • „Rozwijaj się” – to faktycznie słowo klucz w większości firm. Przeważnie poparte sugestiami w jakim kierunku należy się rozwijać, a czasem to od razu z konkretnym szkoleniem podsuniętym pod nos przez managera dawniej nazywanego swojsko pryncypałem.

    Tego typu rozwój nazywam rozwojem obrazkowym, czyli tworzymy obrazek siebie na potrzeby otaczającego nas otoczenia, w którym aktualnie przebywamy. Przykładowo w pracy X oczekuje się od pracownika (niech będzie że Janka Kowalskiego) bycia duszą towarzystwa i przodownikiem konwersacji… bach wysyłamy Janka na szkolenie z komunikacji interpersonalnej. Janek na szkoleniu zostaje zamalowany warstwą farby i już pasuje do ogólnej wizji Janka w przedsiębiorstwie. Ten sam Janek po zmianie pracy trafia na stanowisko wymagające także podobnych kwalifikacji technicznych ale już atmosfera pracy to skupienie i analiza. No to w pracy Y bach Janka dajemy na szkolenie, na którym znowu go zamalują i będzie po nim cichy, spokojny i pracujący jak reszta.

    Inaczej mówiąc samorozwój osobisty w moim odczuciu, ma sens tylko wtedy jeśli jest odpowiedzią na nasz wewnętrzny głos i potrzeby ciała i ducha. I to nic jeśli w toku naszego życia zawodowego zabrniemy tam gdzie niekoniecznie chcielibyśmy być, podążając za lepszymi pieniędzmi. Na zmianę i start nigdy nie jest za późno co pokazałaś fajnie na Facebooku (https://www.facebook.com/malinowskaparzydlo/photos/a.254530961418785.1073741828.173967996141749/304836066388274/?type=1&theater)

    Zmiana i rozwijanie wewnętrznych potrzeb to klucz do osiągnięcia zadowolenia z życia, bez względu na to jak bogate i wystawne to życie będzie. Jest tylko jedna trudna rzecz do zrobienia. Trzeba najpierw sobie odpowiedzieć co tam we mnie w środku siedzi i chce wyjść na zewnątrz :). Do tego najlepsza jest cisza, spokój i wyłączenie się ze słuchania rad innych mówiących nam co dla nas jest najważniejsze.

    Przykładowo teraz jestem w bardzo fajnym okresie życia budując swoją firmę internetową z czego mam absolutną radość tworzenia. Jeśli jednak firma nie wypali i nie utrzyma się na konkurencyjnym rynku już wiem czego spróbuję w kolejnym kroku. Pogadałem sam ze sobą i wiem, że spróbuję zostać mechanikiem samochodowym. Coś kompletnie innego ale to da mi radość, czuję to przez skórę. Nawet już ze znajomym mechanikiem rozmawiałem, który przyjmie mnie na okres próbny na nauki… a jak mi z firmą wyjdzie to zostanę mechanikiem w ramach hobby 🙂

    Poznaj samego siebie, potem rób to co Cię rozwija w określonym kierunku. Słuchaj innych ale najbardziej słuchaj samego siebie 🙂

    • Święta prawda, mój Michale:) Zawsze miałam wysokie mniemanie o pracownikach, którzy przychodzili do mnie, swojego dyrektora HR, i mówili: „Joasiu, jestem dobry w tym i w tym. Chcę to rozwijać. Pomóż mi, znajdź najlepsze sposoby i zainwestuj, bo będę dzięki temu skuteczny, wydajny, zmotywowany na maksa i dodatkowo szczęśliwy. Firma na tym zyska to i to”. I druga prawda, że czasem nie ma wyboru, trzeba się sformatować pod potrzeby otoczenia. Byle świadomie i nie na zawsze, i nie kosztem swoich prawdziwych potrzeb. A za ostatnie zdanie, „brylant”:)

  • Jarosław Kmit

    Człowiek często zostaje tym, kim chce naprawdę zostać. Myślę, że wszystko zaczyna się w naszej głowie – od wizji tego co chcemy osiągnąć.

    Jeśli chodzi o priorytety dotyczące własnego rozwoju to w moim przypadku są one ściśle powiązane z tym co jest dla mnie ważne. Staram się ukierunkowywać na te aspekty, które mogą też spowodować wzrost satysfakcji w innych aspektach mojego życia. Miarą rozwoju jest zadowolenie – moje i najbliższych bo człowiek nie zmienia się tylko dla siebie, ale też dla swoich najbliższych.

  • Kinga Kabaja

    Joasiu, zadałaś kolejne pytania, próbuję na nie odpowiedziec i okazało się, że ja do tej pory nie dokonywałam żadnych pomiarów w tym zakresie:).

    Na dzień dzisiejszy moim zdaniem najlepsze co mogłabym zrobić to zastosować jakąś skalę liczbową uzupełniona o komentarz związany z moimi emocjami jakie mi towarzyszą podczas przesuwania się w górę lub w dół….Jeśli czuję, że zrobiłam wszystko co było możliwe w danym momencie, aby zrealizowac dany cel i odczuwam spokój i satysfakcję to … przesuwam się w góre. Jeśli nie… to należałoby nad tym popracować:).

    Wcześniej jednak należałoby ustalić cele jakie chciałabym w tej materii ustalić… No i znowu przy takiej okazji pojawiają się pytania: Co chcę odczuwać, przezywać w związku z celem?, Czy rezultat będzie dobry dla mnie, dla innych osób, dla otoczenia, w którym żyję?

    • Kinga, bardzo dobry sposób sprawdzenia ekologii własnego celu – czy rezultat będzie dobry nie tylko dla mnie, ale dla innych ważnych ludzi w moim otoczeniu:) Dziękuję:)

  • Jarku’ „Brylant” za myśl równie prostą, co kluczową: „człowiek często zostaje tym, kim chce naprawdę być”. Dziś miałam na ten temat ważną i niełatwą rozmowę z bliską mi osobą. Łatwo o tym mówić z dystansu, a czasem tak trudno pomóc komuś, kto jeszcze tej myśli nie nazwał sam…