LEKCJA 4. Satysfakcja to nie spełnienie

Dziś czas na czwartą lekcję i płynące z niej wnioski, które sformułowałam w zeszłym roku. Zaczęło się, gdy uświadomiłam sobie powtarzaną jak mantrę myśli, że kiedyś – gdy już zrealizuję wszystkie swoje plany i postawię dom w podpułtuskiej Toskanii – wtedy …

…. będę leżeć, pachnieć, cieszyć się życiem, robić powidła i suszyć pomidory z przyjaciółkami. Wtedy będę miała zaspokojone pragnienia zawodowe, będę spełniona w roli mamy, daj Boże babci, będę miała wreszcie czas na życie pełną piersią i dopiero wtedy prawdziwie odpocznę. Bez uczucia łaknienia na więcej, apetytu na rozwój i realizowanie kolejnych śmiałych zawodowych marzeń. Wtedy firma będzie już pracować na mnie, zbudowana w oparciu o lojalny, skuteczny zespół. Wtedy będzie duża przestrzeń na radość powiązaną z beztroską, czyli brakiem trosk.

I nagle …

Raj na ziemi to radość z obfitości, a nie szukanie niedosytu

…. Nagle dotarło do mnie, że (także w moim życiu) jutro i kiedyś nie istnieją. Przecież stale powtarzam na warsztatach, żeby nie odkładać życia na jutro. Kiedyś będą inne potrzeby, aspiracje związane z wiekiem i dojrzewaniem, będą inne radości i smutki. A spełnienie – poczucie pełni – mój raj na ziemi – jest tu i teraz obok Najdroższego, kiedy codziennie się wspieramy, zmagamy, prowadzimy biznes, pomagamy sobie i dzieciom, wysyłamy smsy z serduszkami, kibicujemy w kolejnych wyzwaniach i zmaganiach, złościmy na siebie, przepraszamy, świętujemy kolejne urodziny i całujemy się pod jemiołą przed Wigilią. Kiedy słucham, jak moi mężczyźni prowadzą rozmowy i żartują przy kuchennym stole. Kiedy mogę zadzwonić do Mamy. Spełnienie to życie w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami, w gronie życzliwych nam, wartościowych ludzi.

Co innego – satysfakcja. Satysfakcję mam odkąd pamiętam – odkąd ciężko pracuję na sukces, ciesząc się owocami i efektami własnych wysiłków. Od czasów szkolnych.

Satysfakcja, czyli co?

Słownik Języka Polskiego definiuje satysfakcję jako uczucie przyjemności i zadowolenia z czegoś; ewentualnie jako zadośćuczynienie za wyrządzoną komuś krzywdę lub obrazę. W bliskim mi świecie marketingu i komunikacji, satysfakcja jest rozumiana (według Ph. Kotlera) jako: „stopień, w jakim postrzegane cechy produktu odpowiadają oczekiwaniom nabywcy”. W dużym skrócie na użytek tego tekstu, satysfakcja jest rozumiana jako zgodność z oczekiwaniami. W tym konkretnym przypadku – sama jestem dla siebie najważniejszym klientem, zatem moja dotychczasowa satysfakcja wynika z przyjemności życia do celu oraz z zadośćuczynienia tym, wobec których uznałam, że nawaliłam (pomaga w tym uczciwa komunikacja). Jest powiązana z dobrze zaplanowaną i realizowaną strategią, pozwalającą określać kolejne cele i je realizować. Wynika z podnoszenia się po porażkach, uczenia na doświadczeniu, realizacji kolejnych zadań oraz dobrego wyboru partnerów życiowych i zawodowych.

Od satysfakcji do radości

Pięć lat prowadzenia firmy doprowadziło mnie do dnia, w którym postawiłam jako wniosek na zarządzie, by zmodyfikować listę biznesowych wartości i dopisać radość. W zasadzie zainspirowała mnie M., liderka w Microsoft, która zaprosiła mnie do prac nad nową strategią i marką jej zespołu. Dzięki, M!

Zmierzyłam, ile jest we mnie obecnie satysfakcji, a ile radości, i okazało się, że na regularną radość raczej nie mam czasu. Liczne podróże służbowe, projekty strategiczne w korporacjach, codzienne „zdawanie egzaminu” podczas warsztatów i wystąpień, wysiłek związany z nieustannym procesem kreatywnym – to cena sukcesu, której kosztem jest brak czasu na radość. Jest skupienie, jest uważne zarządzanie energią własną i ludzi wokół, jest satysfakcja biznesowa – ale brakuje czasu na odczuwanie radości w związku z tempem pracy w biegu i nieustannym apetytem na życie i rozwój. Jak Cię ssie z głodu, to masz motywację, ale nie zawsze radość, taką naturalną, dziecięcą – dziecko głodne jest rozdrażnione, a nie radosne! A dziecko bardzo zmęczone, które nie może się położyć …?

Spełnienie w praktyce życia

Spełnienie, słownikowo (za: pl.glosbe.com) w mojej codziennej praktyce, wygląda zwykle następująco:

  • duma – Jak to duma? Jeszcze na nią nie zasłużyłam, dopiero jak osiągnę X, wtedy się zobaczy
  • ukontentowanie – Nie, no zaraz, przecież jeszcze mogę zrobić projekt Xmiałabym tak po prostu z niego zrezygnować?!
  • samozadowolenie – Chwileczkę, dopiero wydałam pierwszy bestseller. Ten drugi to dopiero ma potencjał!
  • nasycenie – No proszę, nie przesadzaj, słodziutka, możesz przecież troszkę więcej. Weź chociaż jedną dodatkową kozę, przecież dasz radę….
  • szał dupy (to cytat ze wspomnianego źródła) Jest niby dobrze – no dobrze, jest bardzo dobrze, ale mogłam jeszcze lepiej, więc póki co jeszcze **** nie urywa! (ciekawe, po czym poznam, że już urwało? Może schudnę nagle wybitnie?:)
  • pełnia szczęścia – A nie, nie, żebyś przypadkiem nie osiadła na laurach!
  • uciecha – Dobra, dobra, my tu śmichy – chichy i Malinowe Pogaduchy, a tam cała branża zarządzania i biznes czekają na innowacje! Przez 4 godziny pogaduch to ja mogłam rozdział książki napisać!
  • frajda – Jasne, oczywiście że się cieszę, ale teraz muszę jeszcze …..
  • zrealizowanie – No tak, skoro nagrałam już audiobooka, to czas na kolejną książkę. Nie ma na co czekać, bo może potem mi się odechce!
  • wyrobienie – Ale że czego – normy? Mój gallupowy Maksymalista domaga się 500%, a ja jestem na razie przy 300%

Może coś z powyższego jest Ci bliskie, mój Przyjacielu i Przyjaciółko? 😉 Może to znasz  i trenujesz do mistrzostwa? Otóż ja postanowiłam zacząć się trenować w nowej dyscyplinie! W radości.

Radość – nowa dyscyplina

Skoro spełnienie to zaspokojenie pragnień, zamierzam trenować się nie w projektowaniu kolejnych pragnień, ale spełnianiu dotychczasowych. To zupełnie nowa dla mnie strategia. Niełatwa, ba, zagrażająca życiu 😉 patrząc choćby na znalezione w Wikiquote cytaty:

Agnieszka Chylińska uważa, na przykład, że Nie ma czegoś takiego jak „artystyczne spełnienie. Jak się spełnię, to umrę. (O sobie samej Chylińska)

Sebastian Świderski (siatka.org), przedstawiciel świata sportu, też nie ma złudzeń: Nikt nie czuje się spełniony… Jako sportowiec. Każdy wraca. Przykład Armstronga, który wygrał wszystko, który zakończył karierę, a jednak zawsze człowieka ciągnie, tego sportowca przede wszystkim, ciągnie do tego sportu, do zabawy, do rywalizacji.

Cóż, nadziei nie daje także płodny ojciec licznych „złotych myśli”, skompromitowanych nieco przez internety, który stwierdził, że Pragnienia zawsze pozostają niespełnione (Paulo Coelho, Czarownica z Portobello).

Radość tu i teraz

Pozostanę przy swoim. Codziennie od wstania z łóżka mówię do siebie miłe rzeczy, jestem dla siebie uprzejma i pielęgnuję życzliwe nastawienie, rezygnując z durnych napięć, choćby z powodu innych kierowców na drodze. Schowałam „mentalny pręgierz w schowku” i coraz rzadziej po niego sięgam, kiedy nie jestem z siebie zadowolona. Do tej pory łatwo mi przychodziło dawanie ludziom radości – dziś potrzebuję wicewersy. Zakomunikowałam potrzebę radości w codziennej pracy naszemu zespołowi i klientom, a to sprzyjające grono. Będę konsekwentnie otaczać się ludźmi, którzy w moje życie wnoszą radość i dobrą energię – chyba że im jej chwilowo brakuje i ładnie poproszą, wówczas się chętnie podzielę. Mam duże veto na osoby, które chcą mi sączyć w życie toksyny, smurfić, marudzić lub ranić i odbierać radość bez uzasadnionego powodu.

Właściwie zrekrutowani partnerzy i klienci

Odkryłam też, że dużo radości jest w ludziach, którzy szczerze i bez ukrytej agendy chcą pomagać innym, wywierając dobry wpływ na ludzi (to ich nazywam influencerami). Jestem przekonana, że w ich otoczeniu mam szansę na prawdziwe poczucia spełnienia zawodowego, bo prywatnie spełniłam się już dawno jako żona, mama i przyjaciel. Czego i Tobie życzę! Duuuużo😊

Napisz proszę w komentarzu jak Ty definiujesz frajdę i satysfakcję z pracy i życia. Być może dla Ciebie jedno i to samo?

Udostępnij:
  • 86
  •  
  •  
  •