Zły, dobry czy brzydki?

Skoro zajmuję się marką osobistą, której wartość mierzymy zaufaniem do właściciela i jego ładnym, ludzkim wnętrzem, a nie wypucowanym markowym autem czy dobrze wystylizowanym wyglądem – nie byłabym sobą, gdybym Cię nie spytała: zły, dobry czy brzydki? Co …

źródło: digart.pl

… Co najczęściej myślą o Tobie ludzie, którzy mają okazję z Tobą pracować, być Twoimi sąsiadami, czytać Twoje komentarze w internecie?

Twoja marka to opinia zbudowana w wyniku tego, czego dajesz doświadczać ludziom. Jak często zatem dajesz im doświadczać czegoś dobrego, a jak często zostają wyłącznie z przekonaniem, że mieli do czynienia z człowiekiem o brzydkim bądź przybrudzonym wnętrzu, zgorzkniałym, rozczarowanym, hejtującym cały ten nieżyczliwy świat wokół niego? Tak, wiem, że to nie o Tobie, bo takich ludzi nie ma w gronie czytelników mojego bloga😊

Zawartość człowieka w człowieku

Przyglądam się podczas zakupów okładkom magazynów i gazet – i widzę twarze ładnych i brzydkich ludzi. Ładni niestety wyglądają mało autentycznie, jak plastikowe manekiny, więc nie przyciągają wzroku i nie łapią za serce. Moje oko w związku z tym zatrzymuje się na twarzach tych drugich, bo te wyglądają wyjątkowo autentycznie i nie kłamią, dość dobrze pokazując zawartość człowieka w człowieku. Nieważne, że ludzie na zdjęciach są lepiej czy gorzej ubrani, umalowani i upozowani. Ważne, co można wyczytać z ich twarzy, jakie wartości mają zapisane w zmarszczkach mimicznych, i jakie emocje komunikują ich oczy.

źródło: pixabay

Jak i co Ci patrzy z oczu?

Ważne, jak im z oczu patrzy. A coraz częściej patrzy krzywo, nieżyczliwie, wrogo. Oczy mają złe, rozbiegane, ponure, a czasem puste – nie ma w nich uśmiechu i potwierdzenia, że ich dusza się ładnie uśmiecha. To ludzie nieżyczliwi, którzy stan swojej duszy (czytaj: duchowości) dawno temu zaniedbali. Podobnie jak ludzie, którzy publikują artykuły i wypowiedzi krzywdzące innych, komunikując brak szacunku w imię jakiejś jedynie słusznej prawdy, nawołujący do agresji, psujący zaufanie społeczne i ogólne poczucie bezpieczeństwa.

Jak w tym żyć, Pani Joasiu?

Cóż, łatwo jest wyjść ze sklepu po zrobieniu zakupów i zapomnieć o wizerunkach ludzi o brzydkich duszach i brzydkim wnętrzu. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy jesteśmy skazani na ich obecność w gronie szefów, sąsiadów, dziennikarzy, rządzących, urzędników, sprzedawców, taksówkarzy, lekarzy, księży, którzy minęli się z powołaniem i tak dalej, i tak dalej…

Zmagam się z różnymi wątpliwościami, co z tym fantem zrobić. Poniżej kilka moich pomysłów:

  • Bardzo skrupulatnie dbam o rekrutowanie i otaczanie się ludźmi, których świat jest życzliwy, i którzy z natury chcą budować mosty do drugiego człowieka, bo go szanują. Nie potrzebują tym samym murów do odgradzania się i izolowania od innych ludzi
  • Co jakiś czas spotykam się podczas Malinowych Pogaduch z osobami, dla których takie dobre towarzystwo jest bezcenne
  • Zrobiłam porządki na Facebooku – zostawiłam w kontaktach osoby, nie tyle podzielające wspólne poglądy, co potrafiące mimo różnic rozmawiać, aby wzajemnie się zrozumieć i dalej dobrze współpracować, a nie ewangelizować się wzajemnie czy obrażać ludzi, kimkolwiek by nie byli
  • Utrzymuję znajomości z ludźmi, którzy dbają o to, aby między nami w obie strony płynęła dobra energia. Tak, do dobrej relacji, podobnie jak do tanga, trzeba dwojga. Jeśli moja energia płynie do kogoś, kto nie zadał sobie trudu, żeby od niego wróciło do mnie cokolwiek dobrego – nie widzę powodu do utrzymywania bliższej znajomości. Zawsze może śledzić moje poczynania na oficjalnej fejsbukowej stronie
  • Regularnie rozmawiam na temat dbania o jakość własnego stosunku do świata i ludzi, z moimi bliskimi i dziećmi, żeby mieć przekonanie, że wychowałam ludzi ładnych i silnych życzliwością, otwartością, okazywaniem szacunku i wsparcia drugiemu człowiekowi, bez względu na dzielące różnice.

Wybieraj #Odpowiedzialnie

Skoro więc ludzie o brzydkich wnętrzach i złym nastawieniu do innych, psują zaufanie społeczne, urok życia i wątrobę, zadbaj, aby do nich nie dołączyć. Zrób proste ćwiczenie i oszacuj, ile (na 100% całości) jest w Tobie dobra, a ile zła – i jaką opinię mają w tej kwestii ludzie, którzy spotkali Cię na swojej drodze, prywatnej i zawodowej. Zastanów się, czy wynik jest dla Ciebie satysfakcjonujący, i ew. co zrobisz, żeby go poprawić.

Cóż, każdy ma taką duszę, wnętrze, serce czy wątrobę, na jaką zapracował: jedni mają czyste, błyszczące, jasne, a inni, brudne, zardzewiałe, skorodowane, wyżarte kwasami i żalem. Nie jest moim ani Twoim celem „nawracać ludzi” – to kwestia ich decyzji lub sumienia, jeśli ktoś się do takiego przyznaje. W miarę własnych możliwości, dbajmy o siebie – o stan naszego stosunku do świata i ludzi oraz o życzliwy stosunek do samych siebie – to nam zagwarantuje dobre relacje i reputację człowieka o ładnej osobowości. Nasze wnętrze to najlepsza możliwa długoterminowa inwestycja.

źródło: pixabay

Marka osobista: dobry czy zły?

Tak, dziś hejtowanie jest bez dwóch zdań popularne – da Ci zwrot w postaci większej uwagi. Różni się od krytyki tym, że jest nastawione na celowe zranienie i zrobienie przykrości innym ludziom, w odróżnieniu od krytyki, której celem jest rozwój – spowodowanie, aby ktoś, komu dobrze życzymy, zmienił się na lepsze. Może się czasem wydawać, że dbałość o bycie dobrym i autentycznym człowiekiem w dzisiejszym czasach jest nieopłacalna – ale wierz mi – warta zachodu! Wybieraj #Odpowiedzialnie

W komentarzach czekam na Wasze pomysły jak radzić sobie w świecie promującym „zombi” o brzydkich wnętrzach (nie napiszę: pustych, bez serca – bo wierzę, że każdy je ma, tylko niektórzy przestali go słuchać) i nie dać popsuć sobie dobrej opinii na temat ludzi w ogóle.

Udostępnij:
Share on Facebook47Share on LinkedIn78Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Zastosowanie „minimalizmu” jeśli chodzi o krąg osób, którymi się otaczamy wymaga odwagi – nie jest to łatwe i nie obejdzie się bez poczucia krzywdy osób odsuniętych…

    • Widzę Cię, widzę, Waldemarze, tylko od trzech tygodni jestem w trasie, utwierdzając liderów biznesu, że warto być przyzwoitym i uważnym, choć czasem może się wydawać, że się nie opłaca. Z powodu podróży odpowiadam z opóźnieniem. Wybacz. A co do Twojego komentarza – to ciekawa kwestia. Cóż, jeśli było sporo czasu, żeby poświęcić sobie troszkę uwagi, dać nieco uważności, wymienić się czymś dobrych – to trudno się dziwić, że po drugiej stronie, w wyniku konsekwentnego milczenia, zabrakło przekonania, że dla obu stron to wartościowa lub ważna relacja. Czasem trzeba ponieść konsekwencję braku zaangażowania – to dotyczy wszystkich relacji – prywatnych i zawodowych. Czy ktoś z takiej „lekcji” wyciągnie żal czy wniosek, że warto komunikować zaangażowanie – na to nie mam wpływu, zatem nie będę się tym zajmować.

      • Jest też tak, że im człowiek starszy tym asertywność i dbanie o to co jest dookoła – przychodzi łatwiej, łatwiej się mówi nie, jest się bardziej sprecyzowanym w oczekiwaniach wobec osób w pobliżu. W tym wszystkim nikogo nie skrzywdzić i zachować sobie prawo maszerowania przez życie swoją drogą.

  • Karina Michalska

    Bardzo trafna definicja różnic pomiędzy
    hejtem a krytyką. Mam wrażenie, że dziś internet wszystko co nie jest
    serduszkami, lajkami i „o, jak pięknie wyglądasz” określa jako hejt. Komentarze mają być bardziej zachwycarzami

    • Karina, a to dobry komentarz, bo na ten aspekt nie zwróciłam uwagi. Że dziś ludzie oczekują adoracji, a gdy jej zabraknie, czują się bezzasadnie atakowani. Przemyślę tę kwestię i być może jeszcze wrócę w jakimś tekstem:) Dziękuję za komentarz!

  • Eleonora Sowińska

    „Higiena” własnych myśli, sumienia i jakości tego co wysyłam od siebie i pozwalam wpuścić na „swoje podwórko”wydaje mi się samym sercem tego co przeczytałam. Taki okresowy przegląd własny.