Toskańskie elfy

Przybyły na Jaśkowe imieniny jakby wyczuwając porę przyjęcia. Wypatrzył je Olek późną wieczorową porą znad balustrady basenu, w głębi otaczającego nas gaju oliwnego i winnicy. Wylegliśmy całą rodziną przed dom podziwiać to niecodzienne zjawisko.

Świetliki w Polsce są raczej nieruchawe, przyziemne i rzekłabym, stacjonarne:) Ich toskańscy kuzyni są żwawi, zwinni i tajemniczy jak elfy.

świetliki

http://led.studentnews.pl/

Staliśmy urzeczeni pod drzewkami oliwnymi, patrząc na setki fruwających światełek przemieszczających się i kuszących tajemniczością. Dopiero wtedy zrozumiałam sens bajek o Nocy Świętojańskiej i duszkach, które mogą zwieść wędrowca na manowce. Trzeba przyznać, że to kompletnie nierealne doświadczenie, kiedy otacza cię wieniec maleńkich, intensywnie święcących, mrugających światełek, krążących i przemieszczających się cicho przed tobą i w oddali jak lampki wędrowców.

Dzieciństwo i dziedzictwo

Noc z toskańskimi elfami zapamiętam na zawsze. Cieszę się, że moje dzieci mają takie doznania wśród wakacyjnych wspomnień z dzieciństwa. Podobnie cieszyłam się, kiedy wspólnie z Marią i jej wspaniałymi dziećmi, świętowaliśmy Jankowe imieniny podczas Juhannusa w Finlandii. Pływające ogniska na fińskich jeziorach mają swoją magię. Toskańskie świetliki mają swoją. Każda jest inna. Na wszelki wypadek, w obu momentach pomyślałam sobie życzenie. Kto marzy, ten ma.

A Ty, czy masz przygotowane marzenie na wypadek spotkania maleńkiego elfa?

Udostępnij:
Share on Facebook10Share on LinkedIn0Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Karina Michalska

    „Kto marzy, ten ma.” 🙂