O nie, nie ma tak, Niedźwiedziu!

Drogi Marku,

Zwykle unikam oceniania innych, pozostawiając to im samym. Przeczytałam jednak dziś poniższy news i targnęły mną różne emocje. Poczucie zawodu, smutku, złość i rozczarowanie – na tyle, że postanowiłam odnieść się do tych fragmentów, z którymi się zapoznałam i troszkę, życzliwie Ci wygarnąć. Będę używać formy „Ty” ponieważ od lat tak się do Ciebie zwracam.

Niedźwiecki. Co dalej z Listą?

Silna marka osobista to obietnica czegoś ważnego dla ludzi. Jak myślisz, dlaczego przez lata całe byłeś ikoną dla mojego pokolenia Polaków? Każda kolejna „Lista” odpalała w nas poczucie wolności, nadzieję na dobre zmiany, wspomnienia z młodości, radość, przynależność do elitarnego grona „Trójkowiczów” – to wszystko, co wiąże się ze spotkaniem przyjaciela. Starego, dobrego i ważnego przyjaciela. Bycie dla innych taką obietnicą – zobowiązuje. Bycie przyjacielem – także. Bycie wzorem – tym bardziej! Iluż to młodych ludzi chciało być takimi jak Ty!

Jak sądzisz, co zdecydowało o Twoim sukcesie? Ja wiem.

  • ogromna pasja i radość, z którą wykonywałeś swoją pracę i prowadziłeś „Listę”
  • przewidywalność
  • wysoka jakość
  • profesjonalizm
  • ciepła, bliska relacja ze słuchaczami (być może nawet cieplejsza niż masz sam ze sobą).

Każdy z nas ma prawo do swoich uczuć. Każdy z nas zalicza trudne momenty w życiu. Nie każdy powinien się z nimi obnosić w szeroko rozumianych mediach.

Marka to spełnione obietnice.

Na ile to, co dziś przeczytałam, ma się, Twoim zdaniem, do powyższych punktów, które przez lata całe czyniły Ciebie szczególnym gościem w naszych domach?

  • jesteś wypalony zawodowo i życiowo – każdemu się zdarza, trzeba wtedy zastanowić się jak naładować akumulator życiową energią i zdefiinować sobie nowe cele
  • nie masz z kim porozmawiać o swoich rozterkach – nawet jeśli nie masz rodziny, z pewnością jest Alina i kilku dobrych przyjaciół, którzy pomogą Ci bardziej niż robienie sobie kozetki terapeutycznej podczas wywiadu dla prasy
  • na „Liście” jest stagnacja, bo jak widać, słychać i czuć z Twoich opublikowanych wypowiedzi, stagnacja i brak pomysłu na siebie samego wypełniły Cię, aż się ulało – ale to nadal jest sytuacja do zarządzenia „wewnętrznego”, a nie „zewnętrznego” upubliczniania
  • jeśli cisną Ci się na usta słowa złości, lepiej się nimi podzielić w wąskim, zaufanym gronie – rozmawianie o złych doświadczeniach z eks przełożonymi czy informowanie obecnego pracodawcy o swoich planach zawodowych za pośrednictwem mediów, jest po prostu nieprofesjonalne
  • zachowania „na służącą”, obrażanie się i strzelanie focha najzwyklej Ci nie przystoją i nie opłacają się rujnując zbudowane przez lata całe w naszych oczach, reputację i zaufanie
  • podobnie rzecz się ma ze strategią raczej przedszkolną, typu „pójdę sobie od Was i poczekam, aż zapragniecie mojego towarzystwa i poprosicie, żebym wrócił”. Co to, szantaż emocjonalny? Matko najświętsza, w Twoim wykonaniu? Buuuu.

„Lista” to Twoje dziecko. Dziecka, nawet 32-letniego, nie porzuca się bez względu na trudne okoliczności. Bez powodu najwyższej wagi nie oddaje się do adopcji. O dziecko się dba, rozwija jego potencjał, dokłada najwyższych starań, żeby się dobrze rozwijało, troszczy, pokonując kolejne problemy. Ba, czasem można opiekę nad nim powierzyć innym, zaufanym osobom. Wówczas należy w zaplanowany, przemyślany sposób, znaleźć sobie godnego sukcesora i go do tej roli długoterminowo przygotować, zamiast ogłaszać nagle casting w mediach. „Lista” to nie program Top Model, to coś znacznie bardziej wyrafinowanego i wymagającego.

Wybacz mi, proszę, ten mentorski nieco ton, ale płynie on z głębokiego przywiązania do radiowej Trójki (w końcu z nią współpracowałam), do Ciebie i do „Listy”.

Nie ten kierunek, Niedźwiedziu drogi.

Skoro ja, Parzydło, jak twierdzę, mam bardziej z charakteru niż po mężu, to Ty zastanów się jak Ci się może w obecnej sytuacji przydać „Niedźwiedź”.

Wróć do tego, co było dla Ciebie ważne w pierwszych latach prowadzenia Trójki, co dawało Ci ogromną frajdę, satysfakcję, radość i poczucie spełnienia. Co Cię kręciło. Rozmów się ze sobą raczej, niż z ludźmi wokół Ciebie – nadal masz zbudowany niezwykły kapitał zaufania, relacji i osobistej reputacji. Alę tę, budowaną latami, łatwo zrujnować kilkoma nieprzemyślanymi wypowiedziami czy działaniami.

Trzymam kciuki, jak wielu innych ludzi, dla których jesteś ważny. Gdybyś potrzebował pogadać, możemy pójść na spacer po starej dobrej Agrykoli albo, dla zmiany perspektywy, zapraszam na Szczęśliwice. Przyniosę hiszpańskie oliwki, obiecuję:) Dziś jeszcze kupię „Wprost” i najpierw przeczytam cały wywiad, zanim opublikuję swój wpis. Może znajdę tam coś na Twoją obronę:)

[…5 godzin później] Kupiłam. Przeczytałam. Na obronę nic nie znalazłam. Zasmuciłam się jeszcze bardziej srodze.

I powiem tylko – nic dziwnego, że ktoś nie widzi kierunku, drogi, celu  światełka w tunelu, kiedy cały czas patrzy do tyłu. Ba, może nawet idzie „rakiem”, tyłem do kierunku jazdy. A tam, z tyłu, jest tylko doświadczenie, ale nie ma żadnych nowych rozwiązań.

Malinowe buziaki.

Joanna M-P

Udostępnij:
Share on Facebook27Share on LinkedIn0Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Smutne to wszystko. Nie jestem aż tak związany z NIedźwiedziem, ale zawsze szanowałem jego pracę. Mam nadzieję, że odnajdzie się w sytuacji, zje batona i da sobie spokój z tym gwiazdorzeniem.

    • niech wcina ulubione hiszpańskie oliwki i wraca do równowagi:) To prawda, że to smutne, kiedy nasi idole z czasów młodości tracą pasje, za które ich kochamy – liczę, że to stan przejściowy:) Całą resztę, którą tracą, mogę im darować:)

  • Darek Pekalowski

    Znam innego Marka, bardziej Koalę jak tego Niedźwiedzia z wywiadu. Jak już powróci po raz dwunasty z Australii przesiąknięty Jacob’s Creek, z pudełkiem liści gum tree, to znów będzie innym radiotą 😉

  • Karina Michalska

    Hmm… nie znam Państwa relacji, ale jeżeli słowami złości „lepiej się nimi podzielić w
    wąskim, zaufanym gronie – rozmawianie o złych doświadczeniach z eks
    przełożonymi czy informowanie obecnego pracodawcy o swoich planach
    zawodowych za pośrednictwem mediów, jest po prostu nieprofesjonalne” (z czym się zgadzam) to czemu taki wpis jest profesjonalny? Marka premium raczej by wsparła, albo powiedziała takie słowa prosto w oczy drugiemu człowiekowi. Przynajmniej takie czytałam tu zasady.
    Poza tym wypalenie zawodowe się „nie zdarza”, ono się dzieje i wtedy czasem człowiek potrzebuje się odciąć, odejść, dać sobie wolne. Nie zawsze od razu ma się siłę na ładowanie akumulatorów i myślenie o nowych celach.