Najważniejsi

Pisałam swego czasu o tym, że ludzie w Twoim życiu mogą być tacy, jacy się w nim przypadkowo pojawią lub nieprzypadkowi. To kwestia świadomych wyborów i decyzji oraz mówienia w przemyślany sposób najważniejszych „Tak” i najważniejszych życiowych „Nie, dziękuję”.

bratnie dusze

Bratnie dusze

Jeśli chcesz, aby najważniejsza relacja przetrwała lata, zadbaj o nią w tej chwili, właśnie teraz i nie odkładaj „na później”. Kiedy ktoś bliski Cię potrzebuje, „jutro” i „później” nie istnieją. To jest prawdziwa miara ważności relacji.

Najważniejsi

Czy najważniejsze osoby Twojego życia otwierają zawsze listę Twoich życiowych priorytetów, czy może słyszą stale „Poczekaj. Nie mam teraz czasu!”. Bo jeśli to drugie, to jesteś na najlepszej drodze do nikąd, do samotności i do poczucia rozczarowania. Teraz jest jedyny dobry moment, żeby im powiedzieć, że są Najważniejsi i postanowić sobie, że nigdy już nie usłyszą od Ciebie „Nie mam teraz dla Ciebie czasu”. Bo lojalność i zaufanie budujemy poświęcając komuś uwagę. W życiu, czyli tu i teraz.

Zastanów się, czy wszyscy ważni dla Ciebie ludzie wiedzą o tym od Ciebie. Być może każesz im się tego domyślać? Może wydaje Ci się to oczywiste? Ostatnio jeden z moich Czytelników powiedział, że nie komentuje na blogu, bo ja przecież muszę wiedzieć, że to co piszę, jest dla ludzi ważne. Dla ludzi? Mnie interesuje konkretny człowiek i podobnie może być z kimś ważnym w Twoim otoczeniu. Może go interesować Twoja wyrażona opinia. Zrób więc listę najważniejszych ludzi w Twoim życiu i sprawdź, czy widnieją na liście Twoich celów, postanowień i planów w tegorocznym kalendarzu.

Udostępnij:
Share on Facebook146Share on LinkedIn48Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • em

    Joanno, dzień dobry noworocznie! Dziękuję za przypomnienie, kto i co jest najważniejsze – ludzie i dreszcz, gdy się jest z kimś blisko. Jak Cię czytam ciary są, moc jest i dobrze mi z tym. Serdeczności!

    • Droga em, miło Cię widzieć w Nowym Roku:) Życzę Ci dużo ciar, mocy i dobrego samopoczucia w tym roku:) I licznych wspólnych, kolejnych spotkań:)

  • Marek Hyla

    Asiu – dzięki za ten wpis. Ja, niestety, w swej introwertycznej naturze często zapominam o ludziach. Nawet tych najważniejszych. Mimo tego, że są najważniejsi. Na szczęście są wyrozumiali i wiedzą, co wobec nich czuję. A i staram się, choć przychodzi to z trudem, pamiętać o Nich. Zadzwonić… Pogadać… Dziś już późno, ale zrobię to na pewno jutro. Dzięki raz jeszcze…

    • Marek, ja mam kłopot innej natury. Po pierwsze nie mam czasu – bo jestem często w rozjazdach, co koliduje z czasem dla przyjaciół. A dwa – nie lubię i nie umiem długo rozmawiać przez telefon. Tylko nikomu nie mów:)

      • Marek Hyla

        Mam tak samo – krótko i na temat… 🙂 W ogóle – nie lubię telefonów… Nawet jak ktoś rozmawia przy mnie np. w pociągu albo tramwaju to mnie to wkurza (szczególnie jak jest to taka pusta plaplanina). Jakoś… nie wiem… rozbija to moje wewnętrzne skupienie na czymś; jakąś przestrzeń na refleksję…

    • Rok temu zrobiłem sobie taki test dzwonienia do znajomych zapisanych w telefonie i rozmawianiu o niczym, znaczy się o tzw. dupie maryni. Codziennie jeden znajomy/znajoma.

      W 100% przypadków ludzie do których dzwoniłem byli zdziwieni że dzwonię pogadać a nie w jakiejś sprawie. Przeważnie po 2 minutach padało pytanie „no dobra w jakiej sprawie dzwonisz?” 🙂
      Takie czasy… wolimy wysłać emaila a już żeby się spotkać i porozmawiać… 🙂

      • Michał, to ja jestem zdecydowanie z tych, którzy wolą się spotkać, niż rozmawiać przez telefon:) Pracuj tylko cały czas, nadal bezskutecznie, nad umiejętnością pomnażania czasu:)

        • Kończę moją tajną broń rozciągania czasu. Jak skończę to się podzielę :). Kto wie może coś Ci się przyda…

  • Witam serdecznie i noworocznie wszystkich jesteśmarkowych czytaczy. Pomyślności w tym roku dla każdego z osobna :).

    A dla Joanny dodatkowo podziękowania za przypominanie wszystkim zabieganym co jest sensem naszego tu istnienia.
    Mam szczęście obserwować to co tu piszesz, na żywo w osobie mojego 6-cio letniego szkraba. Zawsze, jak z uwagą poświęcę mu siebie chłopak wręcz rozkwita i nabiera zapału do robienia wszystkiego, a trzeba przyznać że wyobraźnię chłopak ma. Jak mam gorszą chwilę i czasu mniej… widzę u niego ten marazm i niechęć do robienia czegokolwiek :). Co ciekawe, zawsze jak „mam czas” zyskujemy na tym obydwoje, doceniając samo bycie ze sobą. Choć Piter nie nazywa tego, wiem i widzę, że frajdę mamy obydwoje taką samą.

    Nawet te połamane sanki ostatnio nie były w stanie popsuć nam nastroju, choć oczywiście sanek szkoda i moim zdaniem powinno być na nich wyraźnie napisane do jakiej wagi można je używać. Chiński plastik…

    • Michał, zacznę od uścisków dla Pitera od cioci Maliny:) Fajne, to co piszesz. Mnie po sankach na Szczęśliwicach sprzed 12 laty zostało wgłębienie w łydce, jak się takie chińskie sanki wbiły we mnie z impetem kierowane przez zdrowo wyglądającego 6-latka:)

  • to ja się tylko przypomnę, że Cię czytam i doceniam 🙂