Miłość, sznurówki i paragrafy

Może tego doświadczyłaś sama będąc mamą dorosłego dziecka. Może to dopiero przed Tobą. A może zainteresuje Cię punkt widzenia Twojej mamy. Pomysł na tekst zrodził się wczoraj między gulą łez duszących gardło, z drugiej zaś oburzeniem, które przy moim włoskim temperamencie grozi burzą z piorunami.

sznurówki1

Pojechałam z moim starszym dzieckiem na izbę przyjęć. Pierwsze czarne chmury pojawiły się w prywatnej klinice, gdzie szyderczo skrytykowano moją obecność u boku 19-latka. Cierpiącego i przejętego wobec perspektywy szybkiej operacji. Następnie ofoszone pielęgniarki zamiast wyjaśnić mi obowiązujące przepisy, zaczęły kręcić, że nie mają wyników badań, które przed chwilą miały wykonać, mimo obecności syna u mojego boku.

Nieprzeszkolona matka dziecka 18+

Jeśli przez całe dotychczasowe życie byłam jako mama odpowiedzialna za posiadanie książeczek zdrowia, wyników badań, numerów PESEL, dokumentów i składanie podpisów, nie umiem się z dnia na dzień, w dniu 18 urodzin dziecka, przestawić karnie na nowy tryb osoby zbędnej lub towarzyszącej. Potrzebuję w placówkach zdrowia empatii i wyrozumiałości, gdy wyciągam rękę po wyniki badań 18-letniego dziecka. Moje skończyło już 19, a ja nadal walczę z 19-letnimi nawykami. I chcę być nagrodzona społecznie za te dziewiętnaście lat dobrych nawyków, a nie obśmiewana i piętnowana. Tym bardziej, że wychowałam dzieci na ogromnie samodzielne od małego, i moje towarzystwo w sytuacji kłopotów zdrowotnych nie wynika z nadgorliwości tylko z naturalnej matczynej troski i miłości. Zdrowej, należytej oraz pożądanej i akceptowanej przez moje dziecko. Respektuję przepisy, rozumiem dlaczego dorosły formalnie człowiek może sobie nie życzyć wglądu w swoje wyniki badań przez osoby trzecie, w tym matkę. Ale potrzebuję, aby mnie ktoś o tym profesjonalnie poinformował – i uczynił to z szacunkiem dla mnie jako matki, która dzieci urodziła, wychowała, dba o nie, kocha i kochać będzie zawsze.

Miłość, sznurówki i paragrafy

Szanuję paragrafy. Równocześnie oczekuję od osób, które zdecydowały się na zawody, w których pracuje się z ludźmi, empatii i zrozumienia. Wyczucia, gdy stoję pąsowa i skonfudowana sarkazem besztającej mnie recepcjonistki w izbie przyjęć, gdy wyciągam rękę, żeby podpisać dokument, który podpisać ma moje dziecko. Moje dziecko, które tak niedawno uczyłam jak wiązać sznurówki.

Mama to rola na całe życie, nie tylko do 18 urodzin

Nikt mnie nie przygotował do tego, abym w jakimś konkretnym dniu, po upływie 18 lat od urodzenia mojego pierworodnego, nagle się zmieniła. Stosunek do dziecka zmieniam w miarę jego dorastania i dojrzewania, traktując go zgodnie z moją najlepszą wiedzą jak wychować człowieka mądrego, samodzielnego, wartościowego i kochanego przez matkę. Potrzebuję jednak wsparcia od ludzi pracujących w systemie (choćby służbie zdrowia), który oczekuje od matki zmiany nawyków, zachowań i postaw. Taka zmiana to długi proces – nie od razu jesteśmy na to, jako matki, gotowe. Przechodzimy potem na pozycje przyjaciela, serdecznego druha, życzliwego mentora, coacha w sytuacjach kryzysowych, dobrej teściowej, cudnej babci i dostawcy ważnych zasobów:)

matka-idealna

Ciężko być odsuwanym i ciężko się odsuwać

Na rozum każda mama wie, że dziecko powinno mieć dużą przestrzeń i samodzielność, żeby się dobrze rozwijać. Ale póki jest małe, jest blisko w każdym kontekście: fizycznym, emocjonalnym, duchowym, mentalnym i relacyjnym. Nawet najmądrzejsza mama, która wie od dnia poczęcia, że kiedyś nastąpi oddalenie i wypuszczenie pisklęcia z gniazda, cierpi, kiedy zaczyna tego doświadczać po raz pierwszy, drugi i trzeci. Potem przywykamy, racjonalizujemy i oczekujemy, że dzieci rozumieją nasze marzenia o kolejnej ich wizycie, wspólnym obiedzie, świętach i dłuższym telefonie z okazji naszych imienin czy urodzin. Potrzebujemy wiedzieć, co u nich słychać – nie żeby ingerować, ale by spać bez drżenia serca z lęku i obawy. Dziecko zawsze będzie najważniejsze w naszym życiu i ciężko nam, gdy my same tracimy tę pozycję w jego życiu. Wiemy, że to naturalne, ale kawałek nas już zawsze będzie poza naszym ciałem, tam gdzie nasze dziecko.

mama_serce żyjące poza ciałem

Matka osobista vs marka osobista

Jestem farciarą, bo jeszcze przez kilka lat, co najmniej dwa, będziemy jako rodzina razem, w komplecie – mam taką nadzieję. Jeśli pierwsze pisklę wyfrunie wcześniej, mam jeszcze drugiego pisklaczka:) Każdy z nas jest takim pisklęciem. Jeśli więc masz szczęście i Twoja mama żyje, zadzwoń do niej prędziutko i powiedz, że ją kochasz i że jest dzielna, skoro dała sobie radę z Twoim odejściem i pustym gniazdem. Bo mama zawsze czeka na ten telefon. Kocha zawsze, bezgranicznie, bezwarunkowo – nawet jeśli nie potrafi tego okazać lub komunikuje, że Cię nie lubi lub nie ma zgody na drogę jaką obrałeś w życiu…

No, to dziś było więcej prywatnie – ale też i nasze relacje traktuję jako dojrzałe do takich prywatnych wątków. Podziel się, proszę, swoimi refleksami i radą jaką dasz matkom dorastających dzieci, żeby im było łatwiej, gdy dzieci stają się dorosłe.

Udostępnij:
Share on Facebook154Share on LinkedIn0Share on Google+3Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • em

    Joanno, 18 miesięcy czy 18 lat – i Ty i ja rozszarpałybyśmy i lekarza i pielęgniarkę, gdyby któreś z nich krzywdziło nasze pisklę. I obydwie wiemy, że nie przesadzam. serdeczności, em