Marka, że Szok

Podeszła po zakończeniu mojego wystąpienia na pierwszym tegorocznym Mentoring Best Practice Forum. Było to zupełnie przypadkowe spotkanie, które dzieliło kilka lat od poprzedniego.

Opowiedziała mi swoją historię.

Znam wielu ludzi, których historie życia są pełne dramatycznych wydarzeń. Jednak tylko nieliczni mają pełną świadomość lekcji, które w wyniku tych wydarzeń, otrzymali. Dobrych lekcji, dodam. Mam na myśli ludzi, którzy nabierając pokory wobec życia nie uginają karku, nie zginają się w pokorze, nie trzymają oczu spuszczonych w dół z poczuciem żalu, ew. wstydu, że to właśnie oni „zasłużyli” na trudne doświadczenia zesłane im przez wrogą siłę wyższą. Mówię o takich, którzy budują mosty do innych i dbają o to, żeby w chwilach trudnych nie zamknąć się w twierdzy cierpienia i smutku. „Zaklinacze” smutku w wiarę.

A swoją drogą – jak Ty reagujesz, kiedy świat Cię boleśnie doświadcza prawdziwym problemem?

  • Płaczesz z żalu
  • Rozważasz, dlaczego właśnie Ty
  • Sądzisz, że na to zasłużyłeś
  • Buntujesz się, bo uważasz, że na to nie zasłużyłeś
  • Uważasz, że taki Twój los i że znowu sobie poradzisz
  • Zamykasz się w sobie
  • Zrezygnowany konstatujesz, że taki już los pechowca
  • Obwiniasz innych
  • Udajesz, że nic się nie stało
  • Dystansujesz się śmiejąc się przez łzy
  • Uciekasz….
  • Inne: ……………………………………………

Zdążyła w życiu, poza doświadczeniem zarówno pięknych jak i dramatycznych chwil, wychować dwoje dzieci, odrestaurować magiczne miejsce zwane „Jaworowym Dworem”, zwiedzić pół świata i narobić sobie licznych przyjaciół.

Ma w sobie mnóstwo naturalnego wdzięku i dziewczęcego powabu mimo statusu dojrzałej kobiety. Piękne wnętrze w uroczym i eleganckim opakowaniu. W jej głowie kłębią się śmiałe cele i marzenia. Otwarta, ciepła, uważna na innych, zainteresowana ich historiami. Delikatna, a równocześnie śmiała i skuteczna. Gotowa do  natychmiastowego rozwoju. Realizuje swój biznes dbając o rodzinne stado, ale też i o jakość relacji z innymi ważnymi ludźmi.

Przesiedziałam u Niej we Dworze ostatni tydzień pisząc książkę. W tak zwanym międzyczasie, rozmawiałyśmy.

Kiedy spotykamy na naszej ludzi, z którymi podzielamy wartości, wyczuwamy to momentalnie. O rodzinie, studiowaniu życia, smakowaniu różnorodności świata i ludzi, wnoszeniu smaków do domowej kuchni, przepisach kulinarnych, wyzwaniach zawodowych i życiowych, duchowości, emocjach, stracie bliskich, lojalności i prawdziwej przyjaźni, roli zdrowia, trosce o ciało, elegancji i naturalności, o tym, co daje kobiecie poczucie bezpieczeństwa itd. mogłybyśmy przegadać miesiące i lata.

Z Jej historii wyciągnęłam dla siebie kilka lekcji. Trzema się z Tobą podzielę.

Lekcje życiowe.

  1. Warto zastanowić się głęboko i odważnie nad tym, jak chcielibyśmy reagować wobec śmierci – zdaje się, że mamy na to wpływ – nie na śmierć, ale na naszą wobec niej postawę, reakcję.
  2. Trzeba rozmawiać, a czasem nawet kłócić się ze śmiercią, demonami, aniołami i Panem Bogiem (jeśli istnieje w Twoim świecie) nazywając swoje wobec nich oczekiwania.
  3. Nasze postawy wobec choroby i śmierci oraz nawet długoterminowy kontakt z nimi nie muszą się przekładać negatywnie na nasz stosunek do życia.

Może dla Ciebie, który to czytasz, jest to oczywiste. Ja nad tym dalej dumam.

Pisałam już o tym wcześniej na blogu, że sukces to umiejętność odróżnienia prawdziwego problemu życiowego od sprawy do załatwienia. Jedno z imion sukcesu to umiejętność radosnego życia po przejściu Strefy Mroku. Sztuka zachowania młodzieńczego błysku w radosnych oczach, które wiele w życiu widziały.

Bożena Szok to jedna z tych marek osobistych, która nie potrzebuje certyfikatu zaświadczającego, że jest silnym i wartościowym człowiekiem. Należy do grona ludzi uważnych na różne aspekty codziennego życia. Jest dobrym przykładem ludzi będących markami osobistymi, które nie potrzebują sceny i kamer telewizyjnych, żeby błyszczeć swoim naturalnym światłem. W tym przypadku, wystarcza „Jaworowy Dwór”, choć nie wiem, czy marka miejsca nie kapituluje przed marką właścicielki. A pomyśleć, że bohaterka dzisiejszej opowieści mogłaby być tylko właścicielką jakich wiele, jednego z odwiedzanych dworków. Odwiedziłam ich, w końcu, w życiu bardzo wiele – nie pamiętam żadnego właściciela.

Liczę, że dołączy z historią opowiedzianą osobiście do grona nie-zwykłych ludzi, którzy wkrótce opowiedzą tutaj innym swoje historie. Ja będę dbać o spisywanie życiowych lekcji, którymi się podzielą.

A Ty, jakie są Twoje najważniejsze lekcje życiowe, które czynią życie jeśli nie łatwiejszym, to z pewnością bardziej wartościowym? Podziel się  z nami.

Udostępnij:
Share on Facebook111Share on LinkedIn10Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Znam Bożenkę i jestem równie mocno zachwycona jej osobowością i pięknem co Pani.
    Moje najważniejsze lekcje?
    Śmierć rodziców, pobyt w domu dziecka, diagnozy lekarskie… Każda bolesna, każda potrzebna. Dzięki nim jestem teraz właśnie taka.