Marka wyrozumiała:)

Jeśli przyszło Ci do głowy, patrząc na bloga lub moje ostatnie aktywności w social media, że zamieniłam się w książkę, rozpłynęłam się w powietrzu lub przebywam równocześnie w kilku różnych miejscach, że zapomniałam o Tobie, Droga/i Ty, to wiedz, że to tylko wrażenie. Fakt – ten czerwiec to najbardziej…

poranne zmartwychwstanie

… intensywny miesiąc w ciągu ostatnich dwóch lat. Może to wynika z mojego przekonania, że na sukces się trzeba „naryrać” (czytaj: nadzwyczaj ciężko napracować?). Nie wiem, ale wszyscy w moim bliskim otoczeniu pracujemy ostatnio intensywnie na nasze mniejsze i większe sukcesy. Choć bywa, że dopadają nas momenty poczucia nadmiernie szybko upływającego życia, co akurat naturalne, bo człowiek nie perpetuum mobile – chciałby cieszyć się życiem, a nie pracować „na okrągło”. Uczciwie powiem – w tym miesiącu nie mogłabym być wzorem do naśladowania jak dobrze, wygodnie i przyjemnie żyć:) Za to, jeśli szukasz wzoru jak galopować lub biec skomplikowany maraton przez płotki – zapraszam serdecznie:) Bo jest różnica między dobrym życiem a miejscem książki w rankingu:) Koneser życia to wie:)

Personal branding przez autentyczność:)

Nie będę udawać, że jestem lady-cyborg i wkładać masek, które mi nie pasują:)

THUMB_PAN_internetowa_reputacja_jak_zachowywac_sie_w_sieci_09

Jasiowa matura. Olesiowa końcówka roku szkolnego. Imieniny. Dzień Matki. Urodziny. Dzień Dziecka. Nowe biuro Instytutu. Nowa spółka. Nowy start-up. Boże Ciało (Bogu niech będą dzięki za długi weekend!:). Kilkanaście warsztatów i wystąpień związanych z podróżami dalszymi i bliższymi. I książka, która zaistniała w naszym życiu jak kolejne, wymagające atencji i aktywności, dziecko – stąd mam wrażenie, że moje strony na Fejsie wyglądają trochę jak księgarska witryna („trochę” to eufemizm:). Daj Boże, przynajmniej jest z tego jakiś efekt i, jak widać poniżej, dobre towarzystwo (tak, dobre towarzystwo  podoba mi się najbardziej:)

Zrzut ekranu 2015-06-09 17.06.45

Personal branding przez wybaczanie?:)

No właśnie, Droga/i Ty, bardziej ufam, że Ty mi wybaczysz, niż ja wybaczę poniższe sama sobie:

  • Nie opublikowałam „Brylantowego Rankingu” na czas.
  • Nie piszę tekstów, bo tempo życia chwilowo lekko przyblokowało mi kreatywność – raczej dbam o to, żeby zrealizować ambitny czerwcowy plan aktywności. I przeżyć – bez szwanku dla ważnych relacji, zdrowia, energii, snu, poczucia humoru i urody (z tym najtrudniej:). Dam znać pod koniec czerwca, z jakim wynikiem:)
  • Nie dokończyłam tekstu o marce premium, która jest hojna. Ani tekstu o ludziach-mewach. Także tekst o pięknych myślach prezesa na harvardzką blogosferę czeka w kolejce.
  • Nie ustaliłam z Elą, kiedy nasza wspólna u nas kolacja.
  • Nie spotkałam się z Natalią.
  • Nie wysłałam jeszcze książki Wieśkowi.

Weź, proszę, na moją obronę, że w tym miesiącu:

  • „Odpaliłam” projekt HR Influencers – o którym już więcej na blogu i nie tylko, na początku lipca:)
  • Wyszalałam się jak dziecko na urodzinowym parkiecie w Karpaczu – relacja już wkrótce.
  • Miałam dwie wspaniałe, poważne rozmowy o życiu z moimi synkami.
  • Pokonałam jedną poważną chandrę i fizyczne zmęczenie (niejedno!).
  • Obroniłam jedną ważną dla mnie wartość w konfrontacji z jednym człowiekiem, który jej nie szanował.
  • Poznałam kilka wspaniałych osób, w tym „odkryłam” Ewę Foley w jej sukience w motylki (zwykle nie podążam za modami, więc nie kręcą mnie „celebryci”, także motywacyjni – za to łatwo ulegam czarowi wartościowych ludzi, którzy budują piękne i autentyczne marki premium:)
  • Upiekłam zaległe „pleśniaki”.
  • Nauczyłam się chodzić z kijami do nordic walking.
  • Wynegocjowałam” rabat dla blondynki” w serwisie samochodowym:)

Marka silna lojalnością:)

Po co o tym piszę? Bo liczę, że mi wybaczysz zaniedbania w pisaniu rzeczy bardziej wartościowych niż informowanie o bieżących aktywnościach i wydarzeniach. Zrozumiesz, skąd wynika brak regularnego kontaktu z mojej strony, limitowana uważność i brak bieżących inspiracji na blogu. Że się troszkę nade mną użalisz lub przyłączysz jako grupa wsparcia i osoba, która, podobnie, czerwiec może traktować jak największe wyzwanie roku.

Wszak jesteś marką! Pytanie, czy wyrozumiałą i wybaczającą?:) Pls, pls:)

Udostępnij:
Share on Facebook61Share on LinkedIn1Share on Google+2Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Aleksandra J.

    Po tym szczerym wyznaniu …
    jak tu nie byc wyrozumialym 🙂

    Ps. Pani ksiazka zostala sciagnieta do mnie w Alpy.
    Pierwsze czytanie za mna, czas na drugie juz spokojniejsze i z przemysleniami.

    Pozdrawiam i zycze dalszych sukcesow.

    Aleksandra J.

    • Pani Aleksandro, jak w Alpy, to trzeba fotkę książce zrobić w owych alpejksich okolicznościach przyrody i przesłać mi – opublikujemy w ramach #JestesMarkaPodrozuje – a na Pani konto wpadną trzy „brylanciki” do Brylantowego Rankingu (jak go w końcu opublikuję, okaże się, kto się ze mną spotka na warsztacie:) Brylantowym warsztacie, rzecz jasna:) I serdecznie dziękuję za zrozumienie:)

      • Aleksandra J.

        Obiecuje, ze przy kolejnej wedrowce po gorach zabiore i sfotografuje.
        Szkoda ze nie pomyslalam wczesniej, bo w ostatni wecend aby uciec przed 30°C upalem w miescie. Zabralismy psa na wedrowke wokol Oeschinsee. Piekna by byla fotka na tle jeziora i osniezonych szczytow. :):):):)

  • Joanna, deleguj, deleguj 🙂

    A poważnie to oczywiście że wybaczymy. Twoje stado skupia w sobie ludzi wyrozumiałych i wspierających i jak to ktoś mądrze napisał (przepraszam że nie pamiętam kto) w jednym z komentarzy na FB… prawdziwi Twoi fani cieszą się z Twojego sukcesu i kibicują mu, rozumiejąc że na sukces trzeba zapracować.

    Tak więc nie stresuj się i nie wpadnij w pułapkę pisania „bo musisz”. Poczekaj na wenę… wiesz co Lem mówił o wenie? 🙂

  • Hal Kozłowska

    Czekamy na wpisy cierpliwie i z wyrozumiałością, bo warto 🙂 Pozdrawiam!

  • em

    Droga Marko Zapracowana, tęsknię, potrzebuję, czekam, co cóż innego pozostało:) może na osłodę poproszę o przepis na Twój słynny pleśniak. Dla mnie to ciasto dzieciństwa, ale że piekła je daleka ciocia, nie przetrwał wśród bezcennych karteczek, a warto żebym moim juniorkom zaczęła je serwować. przyjemności w szaleństwie życzę! Zawsze będzie co wspominać:)

    • em, mam nadzieję, że sprawy Twoje się już poukładały. Przepis na pleśniaka (cudowny podrzucony przez Czytelniczkę trop, że inaczej bywa nazywany „skubańcem”) prześlę wakacyjnym mailem:)

  • Właśnie zdałam sobie sprawę, co mnie czeka już za miesiąc

  • Anna Kustosik

    Ale ja się wcale nie gniewam 🙂 Trochę tęskniłam za wpisami nowymi, ale rozumiem, że w życiu jest czas żniw i czas odpoczynku.

    Niemnie melduję się wśród wiernych i cierpliwych czytelników 😉

  • Michał, z tym delegowaniem jest pewien szkopuł. Moje pomysły wymagają struktury organizacyjnej na miarę TVN:) Skoro zatrudniłam Prezesa, czas chyba na solidną asystentkę. Pomyślę nad profilem i wrzucę ogłoszenie na bloga. A co mówił Lem o wenie?:)

    • Mówił, że z weną jest jak z wodą w ubikacji. Nieważne ile razy ciągniesz za spłuczkę i tak musisz poczekać aż naleci woda 🙂

  • Artur Kaproń

    Nie gniewam się :-), bo wykłady na Architekcie Marki były niesamowitą dawką pozytywnej i motywującej energii.

    • mąż mi się udał, dzieci mi się udały i jak widać, studenci też tacy udani:) Zwłaszcza Ci architekci marki:) Serdeczności:)

  • Karina Michalska

    To ja poproszę ten wzór jak galopować lub biec skomplikowany maraton przez płotki! Bo to trzeba być cyborgiem! Podziw pełen 🙂