Charakterny, charakterystyczny czy ucharakteryzowany?

Do napisania tekstu zainspirował mnie Michał Cieślak, który w recenzji do książki „Jesteś marką” poruszył dzisiejszy wątek pisząc „Nie lubię showmenów”. Też mam do nich stosunek nieoczywisty, więc postanowiłam się przyjrzeć kwestii bliżej, żeby zrozumieć dlaczego.

film "The Truman Show"

film „The Truman Show”

Zacznijmy od definicji. Showman to m.in. „organizator widowisk związany z show-biznesem, artysta porywający publikę, rozpoznawalny pracownik przemysłu rozrywkowego”. Według Słownika języka polskiego PWN: „człowiek związany zawodowo z show-biznesem, osoba występująca publicznie, umiejąca zwracać na siebie uwagę ludzi i zdobywać ich sympatię”.

Ucharakteryzowany

Przyglądam się raz na jakiś czas rodzimym showmenom i nie mogę się pozbyć wrażenia, że występują w charakteryzacji. Nie mam tu na myśli makijażu scenicznego, który jest dość oczywistym elementem pracy prowadzących show. Mam na myśli odczucie, że są „przebrani”, czasem za kogoś innego, czasem „przebrani za siebie” – wszak pracują na silną markę osobistą i pod logo własnego nazwiska. I to „przebranie” mnie niepokoi, bo sprawia wrażenie jakby mojemu wzrokowi umykało coś ważnego i jakbym odbierała/ „kupowała” nie to, co widzą moje oczy i intuicja.

Za wszelką formą przebrań nie przepadam. W zasadzie jedyne, które akceptuję, to kino, teatr i maskarada, bo one jasno i wyraźnie komunikuje, że są czymś innym niż człowiek noszący przebranie i odgrywający jakąś rolę. Są widocznym, zrozumiałym i czytelnym dla odbiorców elementem zabawy, odgrywanej roli, a bywa że pracy jak w przypadku aktora lub klauna.

kobieta i maski

Nie ufam natomiast ludziom, których zawodowym celem jest zdobywanie sympatii i zwracanie na siebie uwagi. Są dla mnie jak akwizytorzy emocji, a wszelka forma akwizycji kłóci się z moim oczekiwaniem otrzymywania rzeczy „skrojonych na miarę” w czasie, gdy ich potrzebuję, w miejsce wywoływania emocji na potrzeby „show” telewizyjnego, życiowego czy korporacyjnego.

Showman – człowiek, postać czy aktor?

Kim jest kiedy zejdzie ze sceny? Czy jego prezentowana życzliwość, dystans, poczucie humoru i wartości będą takie same podczas spotkania przy sklepowej półce lub pod gabinetem lekarskim? Marka premium jest autentyczna, tymczasem wiele osób występujących zawodowo w roli showmenów jest kimś innym prywatnie niż zawodowo. Dr Jekyll i Mr Hide. Tak to jest, kiedy zawód wymaga występowania w permanentnej masce, charakteryzacji czy przebraniu.

żródło:www.cirquedusoleil.com

żródło: cirquedusoleil.com

Po co nam ten show

Show to narzędzie rozrywki, zatem ważny element naszego życia. Życie bez rozrywki i przyjemności traci przecież sens. Patrząc na kolejne ramówki programowe stacji telewizyjnych – show ma w nich swoje ważne miejsce. Nie jestem kategorycznym przeciwnikiem show. Uważam tylko, że świat potrzebuje dojrzałych showmenów, którzy pozwolą ludziom patrzeć na świat w nowy sposób, śmiać się z głupoty, dystansować wobec spraw ważnych i nazywać rzeczy po imieniu. W odpowiednim stylu, który wart jest naśladowania i rekomendacji. Mówię natomiast kategoryczne „NIE!” programom typu show, które psują jakość debaty publicznej i traktują odbiorców jak bandę głupców, pożywkę dla showmana, anonimowy tłum klaszczący gdy wyświetli się napis „Aplauz” – bez względu na poziom prezentowanych treści. Mój sprzeciw dotyczy w tym samym stopniu świata show-biznesu, co biznesu.

Każdego aspirującego do roli showmana zachęcam do refleksji, ile w nim prawdziwego promotora zdrowego rozsądku, mistrza budowania ważnych, czasem mieszanych, emocji, a ile jarmarcznego kuglarza wrażeniami i emocjami, który płacze nad sobą po zejściu ze „sceny”. Prawdziwy showman to skarb – tyle że on, nawet jeśli na scenie występuje w charakteryzacji – kryje pod nią wartościowego, wrażliwego, mądrego człowieka, którego chroni przed masą nieznanych odbiorców. Chroni, a nie wstydzi się tego kim jest. Mistrzów prawdziwego show spotkałam kilku, za to „showmenów” polskiego biznesu, rynku usług doradczych, trenerów wszelkiej maści i  mówców motywacyjnych o mentalności kuglarza – i owszem, wielu.

Charakterny

Co innego – charakterny! Cenię sobie ludzi z charakterem, nawet jeśli to charakter dla otoczenia wymagający. Mam słabość do ludzi wyrazistych, odważnych, upartych, bezkompromisowo trwających przy swoich wartościach, którzy dbają o własne poczucie godności często idące w parze z dostojeństwem (temu poświęciłam wakacyjny tekst „Godność 2.0”

Charakterystyczny – mój ulubiony!

Showman nosi charakterystyczną maskę podczas gdy człowiek o marce premium jest charakterystyczny będąc sobą.

Koncepcja marki osobistej premium zbudowana jest na autentyczności i tym, co dla Ciebie charakterystyczne. Nie musisz występować w roli showmana, żeby wywołać aplauz, oklaski i zachwyt ze strony otoczenia. Bazując na tym co w Tobie autentyczne, charakterystyczne, prawdziwe i atrakcyjne, budujesz relacje znacznie trwalsze niż showman, który schodzi ze sceny i zostaje zupełnie sam w pustej charakteryzatorni. Bez odwieszonej na kołku maski, za którą adorują go tłumy i która wywołuje emocje w trakcie show. Pytanie, na ile wtedy siebie lubi i jest z siebie zadowolony…

Personal branding przez wyrazistość

Jasne, droga/i Ty, że ten tekst nie jest poświęcony ludziom z show-biznesu:) Ciekawa jestem Twojej opinii na temat miejsca dla „showmenów” w naszym życiu prywatnym i zawodowym. Zachęcam też do dokończenia zdania: Charakteryzacja ma się tak do charakteru jak … (dokończ w komentarzu)

Udostępnij:
Share on Facebook59Share on LinkedIn130Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • „akwizytorzy emocji” ciekawe określenie muszę zapamiętać. Ja używam innego określając tego typu osoby jako „sprzedawców szczęścia”.

    Opowiadając o tym jak to łatwo osiągnąć – w ileś tam kroków – szczęście (najczęściej powiązane z niezależnością finansową), sprawnie budują grono wielbicieli płacących za możliwość oglądania ich na żywo w „show” jakie organizują.

    Nie znam statystyk, nie wiem ile ludzi wychodzi z tego typu spotkań odmienionych, ilu po takim spotkaniu trwale odmieni swoje życie osiągając „szczęście” (po uprzednim przejściu iluś tam kroków). Jestem jednak przekonany, że tego typu kołczowie dość sprawnie budują swoją niezależność finansową. Czy budują swoje szczęście?… tego nie wiem.

    Daleki jestem też od zdania, że takie mitingi motywujące to samo zło. Jeśli choć jeden człowiek po takim spotkaniu poprawi jakość swojego życia to bardzo, bardzo dobrze, i niech ten kołcz zarabia na takich przedstawieniach krocie, oczywiście pod warunkiem, że nie podejmuje działań nieetycznych, nie opowiada farmazonów i nie manipuluje ludźmi.

  • Pingback: #WartePolecenia (10) | AGNIESZKASKALECKA.COM()

  • Koncepcja marki osobistej premium zbudowana jest na autentyczności i tym, co dla Ciebie charakterystyczne. Utwierdzials mnie tymi slowami w obranej drodze blogowej. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Pingback: Kocia Apokalipsa - Wykopki Internetpwe #20 -()