10 grzechów własnych, czyli mały sabotażysta … w Tobie

Znam ją od zawsze. Przypomina Małą Mi z sagi o Muminkach, tyle że tę moją darzę znacznie mniejszą sympatią. Bywa skuteczna i uciążliwa, psując mi samopoczucie, odbierając frajdę z robienia różnych rzeczy, męczy fizycznie i mentalnie, rujnuje samoocenę i poczucie sprawczości, a w końcu obniża moją życiową efektywność.
mała mi

10 ulubionych aktywności małej sabotażystki:

  1. Prokrastynacja

Uczę moje dzieci od małego, że najpierw obowiązki, potem przyjemności. A dopada mnie raz na jakiś czas niechęć do wykonania jakiegoś nielubianego zadania od razu i odkładam je do ostatniej chwili. Zastanawiałam się, skąd to się bierze, bo zawsze byłam dumna ze swojej organizacji pracy. A tu masz – czekam, aż już nie mam chwili dłużej i wtedy się mobilizuję. Nie wiem czy to moja wolność się biesi wobec przymusu, czy potrzebuję strzału adrenaliny związanego ze stresem, żeby wykonać nieatrakcyjną czynność.

Jak sobie radzić:

  • Zaplanować slot na nieszczęsne zadanie w kalendarzu
  • Wyeliminować możliwe przeszkadzacze
  • Zrobić a potem nagrodzić się za wytrwałość i sukces
  1. Koncentracja na czarnych scenariuszach

Hasło „problem” – pierwsze, które wychwytuję u innych, bo sama jestem na nie wyczulona. Jeden z moim Mistrzów pomógł mi to „przekleństwo” przerobić na biznesową przewagę.

Jak sobie radzić:

  • Uświadomić sobie czy jesteś w gronie ludzi, którzy na „dzień dobry” wyobrażają sobie potencjalne zagrożenia i problemy
  • Przenieść uwagę z problemów na cel, jaki chcesz osiągnąć
  • Określić zasoby, których potrzebujesz, żeby ci się udało
  1. Nieufność wobec innych

Wiele lat temu zdałam sobie sprawę, że najważniejszą umiejętnością jest okazać zaufanie innym – szczególnie gdy jest się osobą z natury nieufną. Nie można oczekiwać zaufania od innych, gdy się im nie zaufa lub zaufania nie skredytuje.

Jak sobie radzić:

  • Uświadomić sobie czy jesteś osobą ufną, czy raczej nieufną
  • Znaleźć bezpieczny dla siebie sposób na komunikowanie ludziom (kredytu) zaufania
  • Oszacować koszty osobiste związane z brakiem zaufania do innych
  • Sporządzić listę warunków pod jakimi jesteś gotów zaufać – komunikować innym, że zaufanie to dla ciebie krucha wartość
  1. Brak zaufania do własnych możliwości

To równie kosztowne jak brak zaufania do ludzi. Tak długo jak nie zaufasz sobie samemu, nie powinieneś oczekiwać, że inni zaufają, bo niby dlaczego. Zaniżanie własnych możliwości to sabotowanie własnych celów i własnego sukcesu.

Jak sobie radzić:

  • Przed podjęciem działania zrób listę swoich mocnych stron, kompetencji i doświadczenia, które mogą Ci pomóc
  • Regularnie pytaj innych o to, jakie mocne strony w Tobie cenią
  • Raz na tydzień/ miesiąc rób bilans – listę osiągniętychmałych i dużych sukcesów
  1. Krytyczny stosunek do własnych osiągnięć

„Mogłam lepiej” – to zdanie ma sens tylko w ustach osoby, która się wysoko ceni i której uwaga skupiona jest na doskonaleniu się, a nie na ustawieniu sobie pręgierza w celu ukarania się za kolejną porażkę.

Jak sobie radzić:

  • Skupiaj uwagę na dobrze zdefiniowanych celach – co chcesz osiągnąć i jak zmierzysz sukces
  • Po wykonaniu zadania oceń się rzetelnie i skup na tym, co następnym razem zrobisz lepiej, żeby poprawić rezultat
  • Bądź dla siebie sprawiedliwym i życzliwym, a nie bezwzględnym i okrutnym sędzią
  1. Zakładanie złych intencji u innych

„Oni na pewno mnie nie dostrzegają, a to co robię jest dla nich nieważne”. To działa jak samospełniająca się przepowiednia.

Jak sobie radzić:

  • Zakładać wyłącznie dobre intencje
  • Koncentrować się na realizacji zadań w najlepszy możliwy sposób, a nie na permanentnym myśleniu o reakcjach i ocenach innych
  • Interpretować reakcje innych na swoją korzyść, chyba że sytuacja wyraźnie tego nie uzasadnia
  1. Odmawianie sobie prawa do sukcesu

„To raczej nie Nobel”. „To pewnie nic nie warte”. Jeśli uważasz, że masz coś wartościowego do zaoferowania ludziom w życiu lub w biznesie, to im tego nie odmawiaj!

Jak sobie radzić:

  • Ustal, co dla Ciebie znaczy sukces – zdefiniuj, jak do zmierzysz
  • Pamiętaj, że czasem sukces to wstać z uśmiechem po pracowitym tygodniu
  • Sukces nie jest zarezerwowany dla Noblistów i maratończyków – to element naszej codzienności, a nie „wielki dzwon od święta”
  1. Perfekcjonizm

„Pamiętaj, Joasiu, że perfekcjonizm jest formą egoizmu” powiedział mój Mistrz Zbigniew. Gdy skupiamy się na robieniu rzeczy perfekcyjnie, tracimy z oczu potrzeby ludzi wokół nas.

Jak sobie radzić:

  • Myśl w kategoriach potrzeb ludzi, dla których coś robisz – w jakiej formie i jakich efektów Twojej pracy potrzebują
  • Ludzie czują się lepiej w towarzystwie normalnych ludzi, a nie ikon i wzorowych bohaterów, idealnych matek czy perfekcyjnych szefów, bo ci ich onieśmielają, frustrują i konfudują, budując poczucie winy wynikające z braku perfekcji
  • Uczymy się w wyniku trudności i porażek, więc nie odmawiaj ich sobie, bo będziesz ubogi w bezcenne doświadczenie
  1. Nadmiarowość celów

Zdążyłam już sobie w życiu wielokrotnie udowodnić, że mogę więcej. Dla takich jak ja to żadne wyzwanie. Wyzwanie zawarłam w tegorocznej mantrze, która brzmi „Mogę mniej”. Po to, żeby w mnogości nie zgubić misji, życiowych celów, relacji i jakości.

Jak sobie radzić:

  • Ustalać priorytety i wiązać je z długoterminowymi celami
  • Zaplanować w kalendarzu święty czas na rekreację
  • Zadawać sobie pytanie: komu to potrzebne i co mi to da?
  1. Nadmierna orientacja na cel

Ten punkt jest ściśle skorelowany z poprzednim. Nadmiarowość zadań połączona z silną orientacją na realizację celu może skutkować brakiem dbałości o siebie lub o ważne relacje. Ba, czasem może sprawiać wrażenie braku dyplomacji w relacjach, braku uważności na pewne rytuały, ważne dla innych w naszym otoczeniu.

Jak sobie radzić:

  • Bądź uważny, bo żaden cel nie zwalnia od dbałości o relacje z ludźmi w życiu i biznesie
  • Planuj regularne przerwy na wypoczynek i refleksję związaną nie tylko z efektywnością, ale i stylem komunikacji i pracy
  • Zaplanuj w kalendarzu czas na rekreację (re-creatio, czyli odtworzenie) energii, kreatywności, powodu życia i pracy, kondycji ciała, emocji, ducha i relacji etc.

Marka osobista „sabotażysta” to nie najlepszy pomysł.

Zapraszam, podziel się, jakie akcje podejmuje Twój sabotażysta, jeśli takiego znasz:).

Udostępnij:
Share on Facebook53Share on LinkedIn150Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Mój wewnętrzny sabotażysta korzysta z bardzo wielu technik, które tu przytoczyłaś 🙂 Dobrze jest sobie czasem o tym przypomnieć i uświadomić, że sabotażysta to nie ja-prawdziwe. Dziękuję za wartościowy wpis.

  • Warte udostępniania, zabieram na swoją ścianę.

    Przytoczone przykłady bardzo trafnie obrazują ideę problemu przed jakimi stajemy każdego dnia. Co ciekawe w pojedynkę są one dość łatwe do pokonania, problem w tym, że często występują w grupach i różnych konfiguracjach – w zależności od nastroju dnia 🙂

    Warto zdawać sobie z nich sprawę za każdym razem gdy dopadnie nas „poniedziałkowy dół” decyzyjny. Rozbite na czynniki pierwsze – według powyższej listy – czynniki sabotujące nasze działania są łatwe do wyeliminowania.

    Obserwuję jeszcze jeden element jaki może nas sabotować. Tym elementem jest Fejsbuk i nadmierne konsumowanie treści prezentowanych przez zbiór naszych przyjaciół. Ucieczka w świat FB jest taka łatwa i przyjemna… i kradnąca czas 🙂

  • Marek Hyla

    Cześć Joasiu – dzięki za kolejny zastrzyk dobrej energii. A propos prokrastynacji – czytałem ciekawą książkę na ten temat („Wait”), która pokazuje cienie, ale i blaski takiej postawy. Jedną z technik, którą autor proponuje stosować wobec naprawdę trudnych/niechcianych zadań jest… znaleźć jeszcze trudniejsze i włożyć je na listę. 🙂

    • Marku, to ja sobie tę książkę przeczytam:) Choć mam wrażenie, ze to o czym mówisz jest dobrze mi znaną metodą na „kozę”:)

      • Marek Hyla

        NIe znam metody „na kozę” – tzn. teraz już pewnie znam… 🙂 – więc trudno mi to zweryfikować. A książka jest ciekawa – dotyczy rożnych aspektów odraczania działań lub decyzji w czasie.

  • Ach Michale, dotknąłeś bolesnego tematu. Tak, uważam Pana Fejsbuka za największego złodzieja czasu. Myślę o tym, jak się z nim dogadać w tej sprawie:)