#Premium MBA (3)

Cel: Poznaj siebie.

Kompetencja: Bądź świadom.

Kiedy pracuję z ludźmi, mam wobec nich trzy oczekiwania. Pierwsze, bądź przyzwoity. Drugie, komunikuj się profesjonalnie i skutecznie. A trzecie, bądź świadom i żyj świadomie, bo lepiej już dziś znaleźć odpowiedzi na kilka ważnych pytań niż skonfrontować się z nimi pod koniec życia.

pytania na koniec życia
Lepiej się żyje i pracuje z ludźmi świadomymi, niż ludźmi w chaosie. Dlatego dzisiejsza część Premium MBA dotyczy kwestii bycia świadomym m.in. tego jak brzmią już dziś odpowiedzi na pytania: jak żyjesz, czy kochasz oraz czy i ile znaczysz. To ważne, gdyż świadomość jest przecież warunkiem brania odpowiedzialności za siebie i innych, bliskich, pracowników, własny biznes lub firmę pracodawcy. Trudno jest, oczywiście, być w pełni świadomym, kiedy świat dostarcza nam stale sporą dawkę stresu, adrenaliny, powodów do ekscytacji i smutku. To wszystko hałasuje w głowie i utrudnia skupienie potrzebne, aby uświadamiać sobie i nazywać ważne rzeczy.

Samoświadomość, wg kanadyjskiego pisarza Nathaniela Brandena, jest jednym z 6 filarów poczucia własnej wartości. Do pozostałych zaliczył on samoakceptację, prawość, asertywność, dążenie do celu i odpowiedzialność. Samoświadomość sprowadza się do konstatacji:

jestem tu, gdzie jestem, taki jaki jestem.

Wymaga nie tylko odrzucenia wszystkich pobożnych życzeń i „ale”. Przede wszystkim, wymaga bycia tu i teraz. Trudno o refleksję będącą gwarantem samoświadomości, jeśli jest się myślami permanentnie w przeszłości lub w przyszłości. W przeszłości jesteśmy analizując nasze dotychczasowe życie, doświadczenie, wyciągając wnioski lub wspominając minione wydarzenia. Przyszłość powiązana jest z planowaniem. Samoświadomość wymaga zatrzymania się i uczciwej refleksji nad sobą i chwilą obecną. Ja, osobiście, mam z tym spory kłopot. Gna mnie w przyszłość, uwielbiam planować, kreować i wymyślać, ale już nuży mnie organiczna praca związana z wdrażaniem tego, co wymyśliłam. Zdarza mi się też wpaść w pułapki związane z rozpamiętywaniem „No i po co mi to było?!” albo zbyt częste wracanie i rozpatrywanie, czasem bardzo trudnych doświadczeń życiowych, które dawno temu powinnam była pożegnać, opłakać, pomachać im chusteczką na pożegnanie lub po prostu pogodzić się z nimi. A nie umiem. To jednak nie zwalnia mnie z podejmowania kolejnych prób, żeby być tu i teraz, ze sobą, także taką niedoskonałą:)

„Jestem tu, gdzie jestem, taki jaki jestem”. Rozłóżmy to na czynniki pierwsze.

Jestem

W jakim % swojego życia mogę uczciwie powiedzieć, że jestem tu i teraz bez rozpatrywania i planowania. Jestem i żyję, rozmawiam ze sobą, kontaktuje się ze swoim umysłem, emocjami, duszą i skanuję świadomie swoje ciało (wewnątrz i na zewnątrz). Działam świadom, że to działanie jest moim życiem, więc zadbam o to, by było wartościowe, sensowne i by przybliżało mnie do realizacji moich planów i marzeń. Na ile uczciwie mogę powiedzieć, że w przypadku większej części swojego życia „jestem świadomie” zamiast „planuję być”? Nie wiem jak Ty, ale ja łapię się często na tym, że zagłuszam to, co próbuje do mnie mówić lub pokrzykiwać moje ciało, mój zmęczony wymyślaniem i kreowaniem umysł lub dusza udręczona zbyt dużym tempem, w które wprawiam swoje ciało, co mojej duchowości najwyraźniej nie służy:)

tu, gdzie jestem

Na ile to, gdzie się obecnie znajduję, moment życia, miejsce, otaczające mnie okoliczności i ludzie, spełniają moje oczekiwania? Czy jestem zadowolony z tego, gdzie się znajduję? Jeśli nie, czego mi najbardziej brakuje? Jak to, gdzie dziś jestem, ma się do tego, gdzie zawsze chciałem być, do moich planów i potrzeb? W jakim jestem obecnie momencie na drodze mojego życia: dobrym, złym, rozwojowym, wartościowym, obfitującym w…..

Nazwij jednym słowem swoje obecne miejsce/moment życiowy, w którym się znajdujesz: ………… .

jestem taki

Gdybyś miał stanąć przed anonimowym tłumem lub osobą ci bliską, ile dumy będzie w twojej publicznej konstatacji „taki jestem!”.

Na ile (na skali 0-10) możesz powiedzieć, że jesteś dumny z tego, jakim przyszedłeś na świat i kim się stałeś do dziś?

Akceptujesz siebie z całym dobrodziejstwem cnót i wad, akceptujesz tylko troszkę czy też nie dostrzegasz w sobie żadnych szczególnych wartości, które wnosisz w życie innych? Jak widać, udzielenie wyczerpującej odpowiedzi  „taki jestem” wymaga poznania siebie, czyli porządnego przemyślenia zagadnień z Premium MBA (2) poświęconego kompetencji „Poznaj siebie”. Mogę narysować krętą drogę pokazującą zmiany, jakie się dokonywały we mnie w tym zakresie. Jeszcze przed urodzeniem Jaśka, mojego starszego syna, byłam kłębkiem kompleksów. Ileż się Najdroższy musiał nade mną napracować, żebym zaczęła odkrywać swoje naturalne wewnętrzne piękno, bo w lustrze widziałam wyłącznie brzydkie kaczątko. Ile ja sama potrzebowałam czasu i uwagi, żeby zobaczyć w sobie rzeczy wartościowe i zrozumieć, że jestem osobiście odpowiedzialna za właściwą wycenę własnej wartości (wtedy narodziła się jubilerka od pięknych, ludzkich brylantów🙂

Jestem taki, jaki jestem

Ten ostatni element w naturalny sposób zaprasza do zdefiniowania własnych celów rozwojowych. Solidna analiza „jak jest” stanowi naturalny element planowania „jak ma być jutro, za rok, za 5 lat”. Człowiek spełniony i szczęśliwy to taki, który czuje, że się rozwija. Ne ma jednak nikogo innego, poza Tobą samym, kto może ci zaoferować rozwój, zdefiniować Twoje  potrzeby i przełożyć je na cele określone w czasie.

Ćwiczenie.

Napisz ogłoszenie prasowe, w którym reklamujesz siebie jako pracownika, wskazując powody, dla których to właśnie Ty, i nikt inny, będzie najlepszym zatrudnionym. Narysuj kreskę, która oznacza całe Twoje życie – jeśli masz kłopot  z rysowaniem przyszłości, narysuj swoje życie do dziś. Może być droga prosta, może być kręta – chodzi o to, by jak najlepiej oddała Twoje rozumienie drogi własnego życia.  Zaznacz na niej punkt, w którym się dziś znajdujesz, a następnie oceń na skali 0-10 (0 – jestem kompletnie niezadowolony, 10- jestem bardzo zadowolony), na ile jesteś dziś zadowolony z tego:

  • kim dzisiaj jesteś
  • jaki dziś jesteś
  • jakie masz dziś relacje z bliskimi
  • na ile jesteś dziś szczęśliwy i spełniony

Co, konkretnie, zrobisz, aby w ciągu najbliższego roku poprawić swoją ocenę o min. 1 pkt?

Ciekawa jestem Twoich doświadczeń z analizowaniem drogi i obecnego miejsca, momentu swojego życia. Czekam, jak zwykle, ciekawa Twoich komentarzy, z sakiewką pełną drobnych, ale wartościowych brylancików, tak wartościowych jak chwile Twojego życia i ciekawe refleksje, którymi się z nami dzielisz:)

Udostępnij:
Share on Facebook62Share on LinkedIn52Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Krzysztof Kozieł

    Dotychczas szedłem, jakby tyłem , jednak od pewnego czasu czuję ,że Ktoś w końcu odwrócił mnie frontem do przyszłości .

  • Określając jednym słowem moment życiowy, w jakim się obecnie znajduję, mogę powiedzieć, że jestem na etapie odkrywania.
    Mozolnie, ale cierpliwie i wytrwale dzień po dniu odkrywam, co jest dla mnie ważne. Co ja sądzę, że jest dla mnie ważne a nie co o tym sądzą reklamy i szeroko pojęty tzw. „Rynek”

    Ta droga trwa, być może do końca życia będę coś odkrywał, z każdym dniem jest mi coraz lepiej. „Prawdy objawione” jakie dotychczes ustaliłem to…
    1. Żyjąc wolniej, przeżywasz więcej.
    2. Zadzwoń zamiast napisz emaila.
    3. Jeśli męczy Cię jakaś znajomość, zakończ ją. Obydwie strony na tym skorzystają.
    4. Dzieci mają do Ciebie całkowite zaufanie. Nie zawiedź ich, brakiem czasu czy nienależytą uwagą.
    5. Jeśli ktoś, cię wkurza, nie znaczy to że jest zły czy głupi. To jedynie oznaka, że między wami nie ma chemii a wtedy… Patrz pkt. 3
    6. Nie próbuj dogodzić wszystkim. Nie masz szans, jest 7 miliardów ludzi na świecie.
    7. Zrób czasem coś, czego zwykle nigdy nie robisz, tak dla sprawdzenia innej perspektywy.
    8. Raz na tydzień, wyłącz wszystkie urządzenia elektronicznego kontaktu z tobą i zobacz co uda ci się dzięki temu zyskać.

    Co konkretnie zrobię w najbliższym roku, żeby poprawić swoją ocenę na ww. polach o co najmniej jeden pkt?
    – na stałe zarezerwuję wszystkie wieczory na bycie z żoną a nie komouterem i pracą.

    • O, znakomite. Szóste odkryłam w zeszłym roku. Piątki polączonej z trójką doświadczyłam w tym przyjemnie zdumiona jak to dobrze działa. „Brylant dla żony” za wspólne wieczory:)

  • Edyta

    Z tą samoświadomością to bywa u mnie różnie. Nie jest mi wszystko jedno, ale właściwych DLA MNIE drzwi, nie umiem jeszcze wskazać. Bardzo lubię tę rozmowę Alicji z Kotem:

    – Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej.
    – To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.
    – Właściwie wszystko mi jedno. – W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
    – Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia
    – Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

    Serdeczności! Dziękuję za kolejną dawkę przemyśleń.

    • Edyta, ciekawe, po czym konkretnie poznasz, że to są TE Twoje drzwi:) Bo kluczyk już trzymasz w dłoni:) Serdeczności:)

      • Edyta

        e tam, nie wiem, po czym poznam, na razie mam dużo cudzych słów w głowie + swoje przemyślenia, generowane także przez Ciebie, droga Joanno. Może za 40 tygodni magiczne drzwi, „sezamie i tak dalej..”, otworzą się:) na pewno tak będzie! Jeszcze raz gratulacje rocznicowe. Wstyd powiedzieć, ale moja rocznica, przeszła bez echa. Zazdroszczę takiej emocji!

  • Jarosław Kmit

    Zastanawiam się, czy ta nasza samoświadomość nie wynika z rozmów naszego teraz z naszym było i naszym będzie. To właśnie życiowe doświadczenia nadają kształt naszym myślą, a marzenia i plany determinują nasze działanie.

    Tu gdzie jestem jest przyjemnie bo jestem z rodziną. W takim miejscu chciałem zawsze być. Jest także ciekawie bo cały czas się rozwijam w różnych sferach życia.

    Droga, która mnie tu przyprowadziła była urozmaicona: czasem trudna i wyboista, a czasem bardzo lekka. Jednak najważniejsze, że zawsze na tej drodze spotykałem ludzi, od których mogłem się czegoś nauczyć, którzy też mi pomagali w razie takiej potrzeby.

    Jaka będzie? Myślę, że taka sama – będzie to droga, która będzie się przecinać z drogami innych ludzi. Czasem będziemy szli jakiś czas razem (raz krócej, raz dłużej), ale zawsze będę pilnował, żeby to była „moja” droga.

    • Jarek, brylant, ponieważ wydaje mi się atrakcyjna metafora konwersacji przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Coś w niej jest pociągającego i zapewne kiedyś jeszcze do niej wrócę:) Dziękuję:)

  • Świadomość jest wielką potęgą każdego człowieka. Często próbuje się ją zagłuszyć wiedzą, a świadomość z wiedzą niewiele ma wspólnego. Można zdobywać doświadczenia, mieć ciekawe życie, brodzić po uszy w luksusach i skakać z końca świata na sam początek. Ale jeśli nie ma się świadomości przeżywanych doświadczeń, świadomości siebie jako najcenniejszej osoby w swoim życiu, świadomości potrzeby obecności drugiego człowieka, by móc ofiarować mu swoje najlepsze dary i talenty, by świadomie je współdzielić – można powiedzieć, że się nie żyje. Bo życie „na nieświadomce” jest nijakie, puste i bezwartościowe. Dopiero człowiek świadomy może nadać mu sens.

    Świadomość nadaje również odpowiedni wymiar popełnianym błędom, które tak naprawdę są błogosławieństwem. To wariactwo, ale dzięki przykrościom, problemom, traumom, gdy już uświadomimy sobie, że ukształtowały w nas wspaniałego człowieka pełnego doświadczeń i wdzięczności za każdy dzień, w którym może służyć sobie, swojej rodzinie i innym ludziom – jesteśmy gotowi kochać siebie i swoje życie, bez względu na to jakie jest. Miejmy świadomość, że dla nas ono będzie najlepsze 🙂

    Niektórzy mówią utyskując nad sobą, że „świadomość boli”. Jak nie ma boleć tam, gdzie jest rana do zaszycia czy zabliźnienia? Świadomość jest jak nóż, który rozcina nasze wnętrze, ale też dzięki niemu rozgrzanemu do białości, możemy odkazić rany, zabliźnić je i zapamiętać, dlaczego się pojawiły.

    Człowiek świadomy to człowiek pełen blizn doświadczeń. Dlatego świadomym łatwiej ryzykować i to czyni z nich odważnych, silnych ludzi. Świadomie dokonują wyborów i świadomi konsekwencji atakują los, zanim od zaatakuje ich.

    Świadomi kreują. Nieświadomi są kreowani.

  • Marek Hyla

    Bodajże Mario Andretti (jeden z mistrzów Formuły 1) powiedział: „Jesli wszystko wydaje się być pod kontrolą, to znaczy, że nie jedziesz wystarczająco szybko”. W pracy jadę coraz szybciej… Jeszcze 2-3 lata temu mówiłem sobie, że szybciej się nie da. A tu okazało się, że jednak można… Nie chcę być jak Mario. Nie chcę, ale w wielu sytuacjach muszę. Myślę też, że wiele/wielu z Was po prostu musi. OK – możecie powiedzieć, że to świadomy wybór każdego z nas; że zawsze można tym wszystkim pieprznąć i pojechać w Bieszczady. Może i tak, ale na taka decyzję stać (psychicznie, finansowo, etc.) niewielu.
    To co robię, aby mieć moment dla siebie i swojej świadomości to urlopy. Od zawsze nie biorę na urlop komputera; nie odbieram maili; nie załatwiam spraw służbowych.
    Najlepiej łapię kontakt z samym sobą pod wodą. Nurkując odcinam się od wielu bodźców; jestem w stanie nieważkości. Doświadczam piękna podwodnego świata… A na powierzchni, na łódce łagodnie bujam się na falach. Mróżąc oczy zapadam w półsen; jestem panem czasu i przestrzeni… No i siebie w tym wszystkim…
    Co zrobię w tym roku? To proste – polecę z dziećmi do Egiptu na nurki… 🙂

    • Marek, dziękuję. To, co napisałeś o nurkowaniu jest cudowne! Ja nigdy nie nurkowałem i chciałbym kiedyś spróbować. Będę wiedział do kogo się zgłosić.

      Ale jak zwykle – wyłapałem coś gorzkiego w Twojej wypowiedzi. Że przeznaczasz dla siebie i swojej świadomości tylko moment w ciągu całego roku. To zbyt mało moim zdaniem, by mieć świadomość przez cały rok. Może dlatego tak pędzisz i nie masz świadomości, że nie musisz? Kto wie 🙂

      Oczywiście nie zrozum mnie źle – nie oceniam Cię. Piszę otwarcie co zauważyłem 🙂 Dziękuję Ci za ten komentarz.

      • Marek Hyla

        Dzięki za komentarz…

        To raczej nie moment, ale momenty (kilka rozłożonych w czasie). To czasem też fajny week-end, wyjazd z Żoną, pogranie w kosza, pobieganie, itd.

        Trochę nie rozumiem tej dychotomii praca vs czas dla siebie, którą odczytuję z Twego komentarza. W pracy nie widzę nic pejoratywnego. Cieszę się nią, sprawia mi satysfakcję. Daje poczucie spełnienia. Pozwala kreować rzeczywistość, a nie być jej biernym odbiorcą. W tym sensie praca również buduje moją samoświadomość. Nie chcę i nie muszę szukać siebie wyłącznie w sytuacjach/kontekstach pozazawodowych; w oddechu; w spokoju; na brzegu morza, albo w fotelu. Mogę i chcę też odnajdować siebie w biegu, w sytuacji kryzysowej, w dwunastej godzinie pracy, teraz. Jestem też świadom roli i wartości zaangażowania i pracy na radość życia. Widziałem to u mojego Dziadka (dopóty, dopóki pracował to żył; gdy brakło sił do pracy – umarł; dosłownie tak to było); widzę to u mojego Ojca (ma w tej chwili 82 lata i pod tym względem jest dokładnie taki sam jak mój Dziadek).

        I tak się zastanawiam (trochę off-topicowo…): Czy naprawdę czas wolny jest lepszy jakościowo od czasu pracy? Kto ma prawo do takiego wartościowania? Na ile jest to subiektywne, a na ile obiektywne? W tym sensie wkurza mnie np. gloryfikowanie przez media week-endów oraz obrzydzanie ludziom czasu od poniedziałku do piątku (zauważyłeś, jak nazywają się programy? „Dzięki Bogu już week-end”, „Byle do piątku”, itd.). Taka myśl staje się rzeczywistością; kształtuje postawy ludzi na skale masową. Wolałbym słuchać radia, w którym program nazywa się „Ciesz się poniedziałkiem”, albo „Z uśmiechem do pracy”…

        Ostatnio jakiś taki cyniczny się stałem… 🙂 Może dlatego, że przepracowany? A może z innego powodu? Ale generalnie to szklanka dla mnie zawsze jest do połowy pełna. Więc mimo tego, że czasami gorzko, to z widokiem na jasną stronę mocy… 🙂

        A do nurkowania zachęcam – to magiczne doświadczenie (niekoniecznie w Polsce – bo tu niewiele widać i zimno okrutnie).

        • Marek, źle mnie zrozumiałeś. Spójrz, że nie napisałem ani słowa o pracy i czasie wolnym 🙂 Ja w pracy również nie widzę niczego złego. Więcej zła widzę raczej w tym Twoim „muszę”. Dlaczego musisz, poza klasycznym powodem – posiadaniem pieniędzy, które można przeznaczyć na utrzymanie i przyjemności? Czy musisz też jak Twój Tato i Dziadek?

          Nie odbieraj moich pytań jako negatywnie zabarwionych. Z czystą intencją pytam, ponieważ Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne i wyciągam z nich wiele nauki dla siebie. Dziękuję Ci za nie 🙂

          • Marek Hyla

            Nie odbieram ich jako negatywnych…
            Napisałeś o momentach, które są czasem wolnym (i w których mogę odnajdować siebie), więc przez domniemanie przyjąłem, że te, które wolne nie są tworzą drugą stronę medalu (tą „negatywną”, w której odnajdować swoją świadomość trudno). I to mi się nie skleja – bo tam też odnajduję siebie (głównie poprzez doświadczanie; łapanie punktów odniesienia; mierzenie się z wyzwaniami, ale też czerpanie radości z rezultatów, etc.). To też czas dla mnie – mimo tego, że czasem trudny, wymagający wysiłku i nie dający przestrzeni na natychmiastową refleksję…
            A to, że „muszę”? Modelowanie pewnie jest silne (bo i Dziadek i Ojciec…)… Ale bardziej z poczucia odpowiedzialności – za rodzinę, za zespół, za firmę. Również dlatego, że sprawia mi to satysfakcję (a czasami wręcz radość) – tu bardziej „chcę” niż „muszę”. Jak się głębiej zastanowić, to u mnie poczucie obowiązku by pracować silnie przenika się z poczuciem radości z działań typu hobby. Nie wiem gdzie kończy się „muszę”, a gdzie zaczyna „lubię/chcę”…

          • 🙂

          • Genialne! Dziękuję, Marek. Teraz już doskonale Cię rozumiem i chylę czoła nad Twoją pracowitością. W każdym razie wynika mi jedno ciekawe zdanie, z tego, co napisałeś: Ty musisz, bo Ty chcesz 🙂 Takie muszenie, to ja też chcę 😀

          • 🙂

          • Marek Hyla

            No trochę tak jest… 🙂 Dzięki, że w dyskusji mi się to wyklarowało… 😀

        • A! I ten wątek mi się podoba. Nie warto umierać od poniedziałku do piątku (symbolicznego), żeby odpoczywać w niedzielę, bo to mało optymalny (niskie ROI) sposób zarządzania czasem naszego życia. Znacznie mądrze i fajniej byłoby znaleźć pomysł, jak żyć pracując i pracując cieszyć się życiem. Ja tak chcę i popracuję nad tempem i mnogością pomysłów na przyszłość, których mam nadmiar, bo to jedyne elementy, których mi dziś brakuje.

      • Muszkieterze, zwykle wyłapujemy to, co do nas głośniej zagadało…:)

        • Zgadza się 🙂 Joasiu, do mnie zagaduje tyle rzeczy na raz, że nie czuję się godny ich widzieć. Jedyne, co mogę zrobić, to pokornie je przyjmować i chcę je jak najlepiej rozumieć. To siła dyskusji, szczerego, uczciwego dialogu. Z Markiem świetnie mi się dyskutuje, a Ty tak pięknie do tej dyskusji zachęcasz.

          Dziękuję!

    • Marek, mam bardzo podobnie, bo też pewnie i trasa u nas podobna. Brylant za cytat i komentarz do niego. To prawda, że w tym wszystkim chodzi o świadome wybory, choć nie zawsze są one optymalne czy idealne, bo też i życie nie jest idealne tylko różnorodne. Ja również korzystam z mocy urlopu, który jest momentem zatrzymania się i kontaktu ze sobą. Ach, moja Toskanio, już byś mi się przydała.!..:)

  • Wioleta Kiełbicka

    Mogę uczciwie powiedzieć, że w zdecydowanej części mojego życia jestem tu i teraz i jestem
    świadomie. Zgadzam się, że nie musi być grubej, dzielącej krechy praca + czas wolny, kiedy praca nie przekracza wszelkich możliwych granic kosztem innych aspektów życia, jest „życiodajna”, widzę w niej wartość dla siebie i innych. Uważam również, że istotne jest oddalenie się od czasu do czasu w miejsce ustronne i zrobienie „big picture” na swoją codzienność (niekoniecznie tylko w czasie
    urlopu).

    Doceniam w życiu pewną etapowość: coś się kończy, coś zaczyna. Lubię domykać sprawy na każdym etapie/wyjaśniać to, co niedopowiedziane, by móc ruszyć bez zbędnego balastu, z radością (i czasami niepewnością) w to, co nowe. Moim zdaniem łatwiej oderwać się od przeszłości dzięki umiejętności przebaczenia, zarówno sobie jak i innym, bo wówczas można zajrzeć ze spokojem do skarbca pt. „przeszłość – doświadczenie życiowe”, kiedy zajdzie taka potrzeba. Potwierdzam, że najpierw trzeba być wolnym, odkryć swoją wartość i piękno, by później dostrzec je w drugim człowieku.

    A co do kreski mojego życia? Jest różnorodna, ale dzięki temu taka ciekawa. Widzę, że nawet z trudnych relacji/wydarzeń można wyciągnąć to, co sensowne i wartościowe. Obecnie jestem w dobrym momencie: w czasie nadziei, oczekiwania na narodziny ukochanego Maleństwa, przygotowania do jeszcze większej odpowiedzialności, czasie obfitującym w nowe doświadczenia…