Korpomodel to wybór. Korporacja to stan umysłu.

Zapomniałam o regularnym wrzucaniu na blog linków do artykułów opublikowanych na stronie harvardzkiej. Nadrabiam więc. Pisuję na harvardzkim blogu dla menedżerów inwestujących w rozwój własny i swoich organizacji, troszczących się o kulturę organizacyjną i obowiązujące wartości. Czasem śmieszno, czasem straszno jest czytać o korpowojownikach, korpograch i korpoludziach, i myśleć, co też te korporacje robią ludziom! Nic bardziej błędnego.

Korporacja to stan umysłu

Korporacja to grupa zatrudnionych ludzi posiadających konkretne imię i nazwisko, własny rozum i serce. Korporacje nie są złe. Stwarzają ogromne możliwości i równocześnie testują, w jaki sposób ludzie z tych możliwości korzystają.

Komunikacja i właściwe wybory

Uporządkuję, o czym dotychczas pisałam, a Ciebie zachęcam do podrzucania wątków i tematów, którym warto poświęcić uwagę, nazywając złe rzeczy po imieniu. W firmach, rzeczy niewłaściwe i patologiczne w relacjach międzyludzkich dzieją się głównie dlatego, że nikt nie nazywa ich wprost, i mało kto jest gotów skonfrontować złych bohaterów firmowych historii, ich wyborów i zachowań z uniwersalną definicją dobra, zła i ludzkiej przyzwoitości. W zasadzie, wszystko o czym piszę, dotyczy komunikacji – najpierw we własnej głowie i sercu, potem w relacjach z drugą osobą.

X twarzy korpomodela

Dzisiejszy artykuł rozprawia się z osobami strzelającymi obcasami przed władzą, elastycznie układającymi usta w szerokim uśmiechu na widok kogoś, kogo nie lubią, nie darzą sympatią lub szacunkiem.”Śliski”, bohater dzisiejszego odcinka, nie komunikuje się profesjonalnie, a cel, jaki osiąga, nie pomaga budować opinii człowieka uczciwego lub profesjonalnego eksperta.

„Śliski”, czyli korpomodel podbija świat

Inne publikacje dotyczące ludzi w korporacjach i korporacji w ludziach, poniżej:

Zapraszam, podziel się kwestiami, wątkami, zagadnieniami i ważnymi pytaniami dotyczącymi zachowań ludzi w firmach, w kontaktach międzyludzkich.

Udostępnij:
Share on Facebook55Share on LinkedIn61Share on Google+0Tweet about this on TwitterEmail this to someone
  • Krzysztof Kozieł

    Jeśli mi wolno ,chciałbym poruszyć temat mobbingu.Pozdrawiam serdecznie!

  • Bardzo ciekawy wpis, pasujący do kilku znanych mi osób, co ciekawe osób awansujących w firmach, w których pracują. (Przez chwilę zamiast „awansujących” chciałem napisać „odnoszących sukcesy” ale czy tego typu awans to sukces? :))

    Przychylam się do Pana Krzysztofa na temat mobbingu. Powiązany niejako z mobbingiem ciekaw jestem co sądzi Pani o zwiększanych w korporacjach z roku na rok planach przy nie zwiększaniu (czasem nawet zmniejszaniu) budżetów? tzw. „wyciskanie cytryny”

    • Franz Ol

      Panie Michale trafne spostrzeżenie, dokładna odpowiedź znajduje się u Roberta Cialdniniego. Jeśli chodzi o mobbing często średni pracownicy doszukują się go w sformułowanych przez organizacje celach i zadaniach. Średnie umiejętności komunikowania się i średnia asertywność wobec przełożonego to wstęp do konfliktów. A wystarczy udowodnić, że cele są nierealne, rozmawiać a nie biadolić, szukać sposobów na realizację zadań a nie wymyślać 100 powodów niepowodzeń i frustracji. Prawdziwy mobbing, jest brutalny nie pozostawia absolutnie żadnej przestrzeni nawet na biadolenie. Jest koszmarny, osobisty i skryty.

      • Jeśli dobrze rozumiem, średni pracownik to ten podwładny. Poszukiwanie przyczyn niepowodzeń komunikacyjnych prowadzących do konfliktów u „średnich pracowników” to bzdura.
        Umiejętniści komunikowania się, asertywności, rozmawiania bez biadolenia tego wszystkiego powinien nauczyć swoich „średnich pracowników” przełożony. Jeślintego nie robi, nie powinien zajmować się kierowniczeniem. Jeśli takimkierownik jest wygodny dla korporacji… wtedy to już jest zgroza.

        • Franz Ol

          Chodzi mi o to, że słaby, kiepski, średni, leniwy, niedouczony, niekompetentny, nieskuteczny, roszczeniowy, nie odporny na konstruktywną krytykę pracownik, odporny na szkolenia, odporny na pomocną dłoń itd itd. po prostu średni delikatnie mówiąc często znajduje wymówkę właśnie chwytając się mobbingu a nawet tego pojęcia nie potrafi zdefiniować. Mam nadzieję, że Pana nie mobbinguję 😉 Miejsce pracy to nie szkoła, a przełożony to nie nauczyciel dzieci. Przełożony może tylko świadomie i prawidłowo reagować na nieudolność pracownika motywując go do nauki i zgłębiania tajników zdrowego komunikowania się lub zwolnić. Szukanie to rzeczywiście bzdura, zaobserwowanie i odpowiednia reakcja dla dobra organizacji to sztuka.

          • „Miejsce pracy to nie szkoła, a przełożony to nie nauczyciel dzieci.”

            Myślę, że jest dokładnie na odwrót 🙂
            Nie oznacza to że patologicznych nierobów trzeba trzymać i nad nimi pracować. Tych trzeba zwalniać. Jak jednak mawiał pewien znany bokser:
            http://demotywatory.pl/4019053